Mimo że w Maroko spędziłem całe sześć tygodni, zaledwie dziewięć razy spałem pod namiotem – albo pod gołym niebem obok namiotu. To znacznie mniej, niż w czasie mojej podróży przez Europę. Dodatkowo w większości przypadków robiłem to z wyboru, bo po prostu w tym konkretnym czasie i miejscu chciałem spędzić noc w terenie. Poniższa galeria ukazuje wszystkie dziewięć miejsc, każde inne od pozostałych. Nie jest to zbiór porad dotyczących kempingu w Maroko – na to przyjdzie jeszcze czas w osobnym poście.

1. Wyschnięte koryto rzeki nieopodal Ait Benhaddou

Pierwszą marokańską noc pod chmurką spędzam z Willem, z którym podróżuję od paru dni. Kasbah Ait Benhaddou znany jest jako miejsce, gdzie kręcone były sceny do Gladiatora, Aleksandra i kilkunastu innych filmów. Wpisane na listę UNESCO ufortyfikowane miasteczko na wzgórzu pójdziemy zwiedzić dopiero rano – teraz już się ściemnia, a więc czas rozpalić ognisko, przygotować jedzenie i poleżeć pod gwiazdami, bo zaiste wyglądają oszałamiająco.

2013-07-13 Ait Benhaddou1

2013-07-13 Ait Benhaddou2

2013-07-12 19 góra_autofix

2. Sad arganowy, okolice Essaouiry

Mija zaledwie parę dni. Tym razem podróżuję z Miką, Finem poznanym w Marrakeszu. Jesteśmy nieopodal Essaouiry, powoli zaczyna się ściemniać i wygląda na to, że nigdzie dalej już nie zajedziemy. Kiedy wędrujemy pieszo wzdłuż drogi, dogania nas Marokańczyk Hicham, który „idzie do domu”. Tyle udaje nam się zrozumieć, bo Hicham nie mówi w żadnym znanym nam języku, jedynie po arabsku i francusku. Kiedy próbuję powiedzieć mu, że musimy skręcić tutaj i rozbić obóz, niespodziewanie schodzi razem z nami z drogi, odgarnia kamienie pod namiot i zabiera się za rozpalanie ogniska. Jesteśmy w arganowym sadzie, w światowym zagłębiu arganu. To tutaj produkuje się legendarny marokański olejek i to tutaj kozy włażą na drzewa. Spędzamy razem niesamowitą noc, dzielimy się wszystkim, co mamy, wspólnie jemy iftar i śpimy we trzech w namiocie – trzech zupełnie obcych facetów. Następnego dnia Hicham jedzie z nami autostopem jeszcze 200 km. Historia zdecydowanie zasługująca na dłuższy reportaż.

2013-07-18 angar1

2013-07-19 angar2

3. Pustynia na obrzeżach Bouizakarne

Po spędzeniu obfitującego w niesamowite wydarzenia wieczoru opuszczam pustynne miasteczko Bouizakarne. Na drodze (będącej w gruncie rzeczy główną arterią biegnącą wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki) dołącza do mnie dwóch osiemnastoletnich chłopaków, którzy pomagają mi rozbić namiot pod kępą niskich krzewów. Księżyc stoi w pełni, oświetlając wzgórza okalające cały horyzont. Nie potrzebujemy latarki, wszystko doskonale widać bez jej pomocy. Następnego dnia okazuje się, że rzut kamieniem ode mnie znajduje się pustynne, marokańskie więzienie.

To miejsce zostało wspomniane w reportażu Książę Pustyni.

2013-07-20 Bouizakarne1

2013-07-21 Bouizakarne2

2013-07-21 Bouizakarne3

4. Opuszczona francuska baza wojskowa, okolice Azrou

Dopiero po dwóch tygodniach dane mi jest spędzić następną noc w namiocie. Podróżuję z Rumunem Emanuelem w kierunku pustyni, jednakże przed wieczorem nie udaje nam się ujechać daleko. Natrafiamy na grupę nastolatków z Belgii, prowadzących przez księdza. Udajemy się razem z nimi na obóz do lasu. Rano okazuje się, że nieopodal znajduje się opuszczona francuska baza wojskowa – bez wątpienia ksiądz dobrze to zaplanował. Żal mi rozstawać się z tą wesołą kompanią i w sumie do dziś zastanawiam się, czemu to zrobiłem.

2013-08-03 Azrou1

2013-08-04 Azrou2

2013-08-04 Azrou5

2013-08-04 Azrou3

2013-08-04 Azrou4

5.  Pogórze Atlasu, okolice jeziora Aguelmame Sidi Ali

Emanuel stwierdził, że z pustyni wróci autokarem, a więc ruszam przed siebie na własną rękę. Poprzedniego dnia wioząca nas marokańsko-hawajska para zboczyła nieco z drogi, aby pokazać nam idealnie błękitne jezioro Sidi Ali, otoczone zewsząd wzgórzami. Teraz tam wracam, bo to jedyna okazja, bym mógł zrobić to, po co w ogóle wyruszyłem z Emanuelem na południe.

Ustawiam trasę wędrówki tak, aby dotrzeć na miejsce około drugiej w nocy. Każę się wysadzić na kompletnym pustkowiu i odchodzę około kilometra od głównej drogi, żeby wzgórza zasłoniły reflektory przejeżdżających samochodów. Na horyzoncie nie ma ani jednego źródła światła, a najbliższa miejscowość, oddalona o około 15 km, schowana jest za górami. Zanieczyszczenie świetlne jest zerowe, do tego dzisiaj właśnie przypada nów. Jestem oszołomiony widokiem gwiazd – układam śpiworek pod gołym niebem i zasypiam, licząc kolosalne bolidy prujące przez niebo. Właśnie nasila się aktywność Perseid. To zdecydowanie jedna z najcudowniejszych nocy w moim życiu.

Budzę się około piątej rano. Właśnie świta i jest piekielnie zimno – znajduję się przecież około 2000 m n.p.m. Wokół mnie kręci się grupka zdziczałych psów, ale szybko się ulatnia, kiedy chwytam za bałałajkę.

2013-08-06 Atlas1

2013-08-06 Atlas2

2013-08-06 Atlas3

2013-08-06 Atlas4

2013-08-06 Atlas5

6. Przedgórze Atlasu na południe od Azrou

Po dniu pełnym wrażeń, które zapewne opiszę przy innej okazji, rozbijam namiot w kompletnej ciemności, nie wiedząc nawet, co znajduje się wokół mnie. Budzi mnie beczenie owiec, a gdy otwieram namiot, dostrzegam pastucha. Hassan najwyraźniej jest analfabetą i nie mówi w żadnym języku oprócz berberskiego. Dobrze wiem jednak, jak tu się rozmawia z ludźmi – wystarczy mowa ciała. Hassan cieszy się, kiedy pozwalam mu pobawić się bałałajką. Wokół roztacza się zapach mięty, którą wygniotłem pod namiotem.

2013-08-07 Owce1

2013-08-07 Owce2

2013-08-07 Owce3

7. Rżyska w okolicy Fezu

Jedno z najbardziej nieprzyjemnych przeżyć, jeśli chodzi o komfort spania – na wszystkim da się spać, ale na suchym rżysku nie. Jak i dlaczego się tam znalazłem – wszystko opisane jest w reportażu Kto chciał zabić mnie pod Fezem?.

2013-08-13 rzysko1

2013-08-13 rzysko2

8. i 9. Przeprawa przez Góry Rif

Z napotkanym w hostelu w Chefchaouen brytyjskim nauczycielem Edwardem, który spał na posłaniu obok mnie, decydujemy się wybrać na dwudniową marszrutę przez góry. Pełna niesamowitych widoków okolica okazuje się być dla mnie jednocześnie jednym z najsmutniejszych miejsc na Ziemi. Czemu tak jest i co kryją w sobie góry Rif – o tym napiszę innym razem.

2013-08-15 Rif2

2013-08-14 Rif1

2013-08-15 Rif3

2013-08-16 Rif4

2013-08-16 Rif5

Reklamy

2 thoughts on “Maroko pod namiotem

    • Komórką, ale są oszukiwane :D Prawie każde jest lekko podrasowane – poprawiony kontrast i balans kolorów. Niestety w rzeczywistości zdjęcia wychodziły dużo bardziej wyblakłe, bo w upale powietrze jest zazwyczaj mało przejrzyste.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s