Pakowanie się jest czasami najtrudniejszą częścią podróży – od tego zależy nasz komfort przez cały okres wyjazdu i lepiej o niczym ważnym nie zapomnieć. Z tego też względu pojawia się przy tym sporo nerwów, bo przecież nie chcemy później żałować, że czegoś nie wzięliśmy (a jak wiadomo – nasze mózgi mają w zwyczaju wmawiać nam, że o czymś właśnie zapomnieliśmy). Wyprawa do Maroko była moją pierwszą podróżą tej rangi – podczas kilkudniowego wyjazdu można się obyć bez jakichś udogodnień, ale wyruszając na inny kontynent lepiej zawczasu pomyśleć o wszystkim. Warto także ustalić, co wziąć, a co okaże się zbędnym balastem, bo przy autostopie wszystko trzeba nosić na własnych barkach, a więc przez wzgląd na własne zdrowie warto wagę ekwipunku jak najbardziej zminimalizować.

To, czego ja boję się najbardziej podczas każdego wyjazdu, to kontuzja kolana, bo od lat mam z nim problemy (dyslokacja rzepki) i nie chciałbym, żeby stało się to, kiedy będę na kompletnym odludziu, gdzie nikt mi nie pomoże. Nosząc ze sobą plecak ważący ponad 20 kg musiałem uważać na każdy krok, szczególnie chodząc po nierównym terenie. Z balastem na plecach o potknięcie lub skręcenie kostki nietrudno, a więc przed wyjazdem niesamowicie ważne jest, by zastanowić się, co będzie potrzebne, a co nie.

Poniższe zestawienie oparte jest na moim własnym doświadczeniu, w tym także na nauce na błędach. Czytając tego typu poradniki zawsze jednak pamiętaj, że każdy podróżnik ma inne podejście, uważa inne przedmioty za niezbędne, przyzwyczajony jest do korzystania z innego typu noclegów i środków transportu, je co innego, a po pierwsze – wyrusza w inne miejsca. Nie ma uniwersalnego zestawu rzeczy, które trzeba zabrać, bo wszystko zależy od klimatu, w który się wybieramy, długości podróży, naszych własnych upodobań i wielu innych czynników.

Poszczególne zagadnienia omówię jedynie pobieżnie, a jeśli któreś wymagać będzie dłuższego elaboratu, będzie to załatwione innym razem. Na podstawie tego artykułu przyszły podróżnik powinien być w stanie spakować się tak, żeby swoich wyborów nie żałować ani się zbytnio podróżą nie przemęczyć. Ogólna zasada jest taka, żeby waga plecaka nie przekraczała ~15 kg, a im będzie on lżejszy, tym lepiej. Ja wyruszyłem z bagażem ważącym 22 kg, a później ten ciężar zwiększył się jeszcze bardziej, szczególnie kiedy podróżując przez pustynię zaopatrywałem się w 4 litry wody. Ograniczenie wagi plecaka przekłada się jednak bezpośrednio na komfort podróży i należy ją zminimalizować – jeśli coś może się nie przydać – nie przyda się na pewno.

Zdjęcia wykorzystane w artykule wziąłem z Internetu – po części obrazują sprzęt, z jakiego sam korzystam.

1. Plecak

plecakVango Sherpa 65l – pojemny, wygodny i bardzo użyteczny. (zdjęcie: http://www.traveloutdoors.co.uk)

Kupując plecak zdecydowanie nie warto oszczędzać. Najważniejszą jego częścią są szelki – to one będą najbardziej naciskać na nasze ciało, a więc od nich zależy nasz komfort. Istotne jest także, aby przy pełnym obładowaniu plecak pozwalał na zachowanie wyprostowanej postury, a nie wymagał od użytkownika pochylania się. Kieszenie to sprawa drugorzędna, jednak dobrze by było, żeby do głównej komory dało się dostać od przodu lub od dołu. Bardzo ważne są zewnętrzne zaczepy, zarówno od dołu i góry (namiot, karimata), jak i od frontu, gdzie można przytwierdzić wszelkiego rodzaju mniejszy sprzęt. Przydaje się także osłona przeciwdeszczowa, najlepiej w jaskrawym, dobrze widocznym kolorze. 50-60 litrów to odpowiednia pojemność, żeby zaspokoić nasze potrzeby. Warto się także upewnić, że plecak pozwala na łatwy dostęp do wody bez zdejmowania go z pleców, czy to za pomocą camelbaka, czy łatwo dostępnej bocznej kieszeni na butelkę.

Kiedy wyruszałem w drogę, miałem ze sobą stary, workowaty plecak, który dostałem od cioci na komunię. W wieku 9 lat byłem w stanie wleźć do niego i zamknąć się od środka – bite 90 litrów robiło swoje. Mimo wszystko przez wszystkie te lata miałem okazję użyć go zaledwie parę razy. Po wyprawieniu się z nim w podróż szybko tego pożałowałem – brak jakiegokolwiek stelażu powodował nienaturalną pozę i ogromny nacisk na lędźwie, a kończące się na obojczykach szelki wpijały się w skórę. Na domiar złego (a może i nie) po kilku dniach pękł jeden z pasków, przez co musiałem zatrzymać się w Oxfordzie i poświęcić jeden dzień na zakup nowego plecaka, ale zdecydowanie tego nie żałuję.

2. Obuwie

zoom_asset_13375135Buty Tecnica z GoreTex i podeszwą Vibram – powinny zdać egzamin. (zdjęcie: http://www.decathlon.co.uk)

Jest to jeden z najważniejszych elementów wyposażenia. Dźwigając ciężki plecak nasze stopy w szczególności narażone są na skręcenie, warto więc zaopatrzyć się we wzmacniane buty za kostkę, np. buty trekkingowe. Mimo że zazwyczaj ważą sporo więcej niż inne obuwie, to mając je na nogach nie odczujemy ich ciężaru tak bardzo, jak gdybyśmy dźwigali je na plecach. Do plecaka można dodatkowo włożyć zapasową parę lekkich butów na wypadek, gdyby tamte uległy uszkodzeniu lub zamoczeniu, jednak odradzam tego – łatwiej jest kupić nowe buty po drodze, niż targać ze sobą zapasowe. W czasie dwuipółmiesięcznej wyprawy do Maroka zapasowe buty nie przydały mi się ani razu, natomiast podczas pięciodniowej wycieczki po północnej Walii albo majówki w Erzgebirge w Niemczech co chwilę zmieniałem obuwie na te, które akurat było suchsze – ważne więc, aby buty, które nosimy na nogach, były nieprzemakalne. Nie warto na nich oszczędzać.

Zapasowe buty są jedynie opcją, a niezabieranie ich to plecak nawet o kilogram lżejszy. Nie mając zabezpieczenia w postaci dodatkowej pary podejmujemy jednakże niemałe ryzyko – w przypadku kradzieży będziemy w kropce, bo na bosaka ciężko dotrzeć gdziekolwiek, a buty są dla złodziei smacznym kąskiem: często pozostawiane są na wierzchu (np. w hostelu albo w przedsionku namiotu), a w biedniejszych rejonach świata dobre buty są na wagę złota. Trzeba ich więc strzec jak oka w głowie, tak samo jak w przypadku paszportu.

Do tego klapki – użyteczne przy dłuższych postojach, kiedy zrzucamy z pleców bagaż i wybieramy się chociażby na spacer albo kiedy musimy wyjść z namiotu za nagłą potrzebą. Te zapewne wylądują na samym wierzchu plecaka, a to dlatego, że zazwyczaj będziemy pakować je na samym końcu.

Dobór obuwia pozostaje mimo wszystko kwestią indywidualną – każdy ma inne upodobania. Inni podróżnicy mogą optować np. za lekkimi butami do chodzenia i wzmacnianymi sandałami, które pozwalają na lepszą wentylację stopy, ale taki zestaw nie pozwoli nam wybrać się w wysokie góry ani zimne klimaty, a także narazi nasze stopy na kontuzje. Saharę przebyłem w ciężkich trekach, w których stopa niemalże się gotowała, ale nie żałuję tego – gruba podeszwa stanowi dobrą izolację od rozpalonego podłoża i bez niej mógłbym się po prostu poparzyć.

3. Namiot

spectre-300-pine__12394_zoomVango Spectre 300 – pojemny, wytrzymały i co najważniejsze – niewidzialny. (zdjęcie: http://www.sportswarehouse.co.uk)

Mimo że mogłoby się tak wydawać, to namiot wcale nie jest niezbędnym wyposażeniem w czasie podróży. Przed wyjazdem musimy zastanowić się, co będziemy robić i gdzie zamierzamy spać: wiele osób polega wyłącznie na płatnych noclegach (hostele) i CouchSurfingu, chociaż ja osobiście sobie tego nie wyobrażam. Niektóre osoby całkowicie rezygnują z namiotu, zastępując go hamakiem, ultralekką plandeką (która może ważyć nawet mniej niż 300 gram) albo po prostu nie biorą ze sobą nic, tak jak dwaj autostopowicze z Moskwy, których gościłem w ramach CouchSurfingu: przejechali pół Europy, a namiotu wcale ze sobą nie zabierali.

W namiocie najważniejsze są cztery rzeczy: waga oraz ochrona przed wodą, wiatrem i owadami. Dobranie odpowiednich parametrów jest często sztuką kompromisu. Hamaki i plandeki biją na głowę namioty pod względem wagi, jednak przegrywają z kretesem w innych kategoriach.

Same namioty dzielą się na dwie kategorie: festiwalowe oraz ekspedycyjne, chociaż granica pomiędzy nimi jest płynna. Te pierwsze zazwyczaj są dużo tańsze (nawet kilkukrotnie), ale także mało wytrzymałe – to raczej nie jest inwestycja na wiele lat. Sprawdzą się na krótkim wyjeździe i w odpowiednim klimacie, ale jeśli mają zabezpieczyć nas przed częstymi ulewami, porywistymi wiatrami i chmarami komarów, to lepiej zawczasu się zastanowić. Namiot ekspedycyjny to spory wydatek, ale inwestując w niego mamy pewność, że nawet kilkudniowe załamanie pogody nie będzie w stanie nas zniechęcić. Dobry namiot to namiot lekki, ale wyposażony w wytrzymały tropik oraz moskitiery. Warto pamiętać, by obozując w gorącym klimacie pozostawić wywietrzniki otwarte, abyśmy przypadkiem nie obudzili się rano ugotowani we własnym pocie. Z drugiej strony dobrze by było, aby w zimne noce dało się namiot szczelnie zamknąć, aby choć trochę ograniczyć uciekanie ciepła.

Mój namiot waży 3,5 kg i mimo, że jest to obciążenie, którego zdecydowanie można by uniknąć, to i tak zawsze biorę go ze sobą, bo po prostu uwielbiam obozowanie w dziczy. Jako namiot trzyosobowy (oficjalnie) zapewnia duży komfort i mimo, że z założenia podróżowałem sam, to niejednokrotnie zdarzało mi się sypiać w nim z osobami, które napotykałem po drodze i które się do mnie przyłączały – bez niego wybranie się z nowopoznaną osobą w góry lub na pustynię byłoby niemożliwe. Niedawno pożyczyłem go kumplowi i już ogłosił się prorokiem religii uznającej mój namiot za źródło wszelkiego dobra we Wszechświecie (sprawdzone info!).

4. Śpiwór

28691-140613083851667776292Vango Nitestar 250L – świetny nawet w najchłodniejsze noce, jednak strasznie ciężki. (zdjęcie: http://www.gooutdoors.co.uk)

O komforcie podróżowania w dużej mierze decyduje śpiwór – to on odpowiada za to, czy wstaniemy wyspani i pełni sił na kolejny dzień wędrówki. Śpiwory dzielą się na dwie kategorie: puchowe i syntetyczne. Te pierwsze są bardzo lekkie, ale też dużo droższe. Te drugie natomiast są relatywnie tanie, zapewniają całkiem niezły komfort cieplny, ale jednocześnie ważą dużo więcej. Odpowiednia decyzja przy zakupie może dodać lub odjąć nawet 1,5 kg z naszego bagażu. Jeśli ktoś w podróże z plecakiem wybiera się sporadycznie i na krótkie okresy, to chyba nie ma sensu inwestować dużych pieniędzy w śpiwór, ale przy dłuższej podróży waga może być już uciążliwa i lepiej jej sobie nie dokładać. Przed wyjazdem warto też się dobrze zastanowić, czy spodziewamy się chłodnych nocy lub czy zamierzamy nocować wysoko w górach i do tego dostosować zakup śpiwora. Przed zakupem śpiwora puchowego trzeba się też upewnić, że nie będzie on wywoływał reakcji alergicznej.

Zdecydowanie jednak nie polecam zabierać ze sobą najtańszych, marketowych śpiworów – często nie dają one praktycznie żadnej ochrony przed zimnem, a zakresy temperatur – o ile w ogóle są podane – często są brane z powietrza. Nawet w lecie, w dowolnym miejscu na Ziemi noc może być na tyle zimna, że pożałujemy decyzji o zabraniu takiego śpiwora.

5. Karimata

1321909358Karimata2-warstwowaAlu13Dwuwarstwowa karimata z powłoką termoizolacyjną – najlepszy wybór. (zdjęcie: http://www.alpmar.pl)

Mamy tutaj całą gamę opcji, wliczając w to karimaty gąbkowe i samopompujące, alumaty, a nawet zwykłe pompowane materace. Każda z nich ma swoje wady i zalety: alumata będzie niezwykle lekka, więc łatwo będzie ją schować do plecaka, ale nie zapewni komfortu leżenia. Karimaty są zazwyczaj większe i grubsze, więc śpi się wygodniej, ale wielki, odstający rulon na zewnątrz plecaka może czasami stanowić problem przy ładowaniu bagażu do samochodu, szczególnie, jeśli razem z nim odstają też inne rzeczy, np. namiot. Mimo wszystko jestem zwolennikiem karimat. Nie wyobrażam sobie natomiast zabierania ze sobą materaca i pompowania go, ale to też jest jakieś rozwiązanie. Swoją drogą nie lubię spać na materacach i nigdy się na nich nie wysypiam, a na karimatach lub gołej ziemi owszem. Warto tutaj pamiętać, że przedziurawiony materac to bezużyteczny materac.

Karimata powinna mieć srebrną powłokę termoizolacyjną. Jest to szczególnie ważne, jeśli wybieramy się w zimne rejony, a spać przyjdzie nam na śniegu lub lodzie. W skrajnych przypadkach warto zabezpieczyć się i zabrać ze sobą np. zestaw alumata + karimata – wszystko dla własnego komfortu.

6. Ubrania

majk3ig20002-cob-aKurtka idealna na wysokie góry, deszcz i wiatr. W typowe autostopowe podróże polecam zabierać tylko lekki płaszcz przeciwdeszczowy. (zdjęcie: http://www.trespass.com)

Ilość ubrań warto jak najbardziej ograniczyć ze względu na ich masę oraz zajmowaną objętość. Jedziemy w nieznane i nie musimy na każdym kroku wyglądać olśniewająco. Nawet ilość par bielizny warto zminimalizować, a podróż rozplanować sobie tak, by co określoną ilość dni móc zrobić pranie. W tym celu dobrym pomysłem jest zabranie ze sobą kilku (dosłownie kilku) rozpuszczalnych kapsułek z płynem do prania, bo są bardzo wygodne i zajmują mało miejsca, ale trzeba je odpowiednio zabezpieczyć przed wilgocią i rozerwaniem wewnątrz plecaka (ja w tym celu włożyłem je do plastikowego pojemnika po tabletkach z magnezem). Warto także zainwestować w ubrania przeznaczone specjalnie do podróżowania/trekkingu/wspinaczki, bo dobrze odprowadzają lub zatrzymują ciepło, łatwo je wyprać oraz są lekkie. Nosząc zwykły bawełniany T-shirt można, wierzcie mi lub nie, obetrzeć sobie skórę od samego noszenia plecaka. Dodatkowo jaskrawe kolory zwiększą naszą widoczność na drodze, co ma znaczenie nie tylko w nocy – osoba ubrana na kolorowo wzbudza większe zaufanie niż zakapturzona postać ubrana na szaro lub czarno.

Wśród części garderoby z mojego punktu widzenia najważniejsze są dwie rzeczy. Pierwsza z nich to spodnie posiadające duże, pojemne kieszenie, a najlepiej, jeśli przynajmniej niektóre z nich zabezpieczone są trudnym do otworzenia przez potencjalnego kieszonkowca zapięciem. W taką kieszeń warto włożyć paszport – to nasz najważniejszy dokument i trzeba strzec go jak oka w głowie. W pojemne kieszenie można włożyć różne użyteczne rzeczy, które mogą być nam potrzebne ad hoc podczas podróży samochodem, kiedy nie mamy bezpośredniego dostępu do plecaka – wśród nich najważniejsza jest… ładowarka samochodowa. Dodatkowo można tam włożyć marker, aparat lub inne wartościowe rzeczy.

Druga rzecz to bielizna termoizolacyjna albo gruba, bawełniana lub polarowa bluza, najlepiej ściśle przylegająca do ciała. Nic nam tak nie uratuje skóry (dosłownie!) podczas mroźnej nocy, a takie mogą zdarzyć się wszędzie. Warto zaopatrzyć się w takie ubrania, które w razie potrzeby pozwolą nam ubrać się na cebulkę, a to zdecydowanie powinno stanowić jedną z jej warstw. W naszym bagażu powinna znaleźć się także kurtka przeciwdeszczowa albo płaszcz, do tego warto umieścić je w łatwo dostępnym miejscu, bo deszcz może nadejść bardzo niespodziewanie. Kieszeń w pokrywie plecaka jest idealnym schowkiem. Ja w tym przypadku stawiam na niewielką masę – można się zaopatrzyć w pałatkę, ale takie zazwyczaj ważą sporo.

7. Pojemnik na jedzenie

f75eee88cff9bc49b606f22563dd9a9aJa mam akurat inny i nieco mniejszy, ale ważne, by pojemnik miał zatrzaski. (zdjęcie: http://sistema-polska.pl)

Jedzenie dobrze jest przechowywać w trwałym i szczelnym pojemniku – to skutecznie zapobiegnie gnieceniu się jedzenia w ciasno upakowanym plecaku, a większość artykułów spożywczych jest na to podatna, w szczególności warzywa i owoce, ale także pieczywo czy ciastka. O rozrzuconym po całym ekwipunku jedzeniu łatwo zapomnieć, a lepiej nie wyciągać spomiędzy ubrań spleśniałego pomidora (mi się to na szczęście nie zdarzyło). Szczelny pojemnik uchroni nasze jedzenie przed owadami lub innymi ciekawskimi zwierzętami, a umieszczony w górnej części plecaka będzie łatwo dostępny, kiedy zgłodniejemy, a takie momenty w autostopie zazwyczaj przypadają w niespodziewanych miejscach, na przykład na stacjach benzynowych. Pojemnik może przydać się w wielu nieoczekiwanych sytuacjach i tylko od naszej kreatywności zależy, jak go wykorzystamy.

8. Kosmetyki

kosmetyczka1Kosmetyki najlepiej trzymać w jednym miejscu, żeby przypadkiem nie rozlały się gdzieś w plecaku. (zdjęcie: https://imageshack.com)

Kosmetyków nie będę wymieniał, bo każdy wie, czego potrzebuje i czego używa, ale postuluję za regułą, że im mniej, tym lepiej – chodzi oczywiście o masę, a w czasie intensywnego, niskobudżetowego autostopu i tak rzadko kiedy dane nam będzie się porządnie umyć. Na krótki dystans nie warto zabierać niczego ponad bezwzględne minimum (pianek do golenia, lakierów do paznokci itd.), zaś na dłuższe wyprawy – każdy powinien zastanowić się, czego tak naprawdę potrzebuje. W każdym zakątku świata da się kupić kosmetyki, więc nawet podczas długiej włóczęgi prędzej czy później powinniśmy trafić na sklep, który sprzeda nam żel pod prysznic lub pastę do zębów – nie warto więc zabierać niczego na zapas. W przypadku pianki do golenia warto zastanowić się, czy jesteśmy w stanie ogolić się bez podrażnień bez jej użycia albo czy w ogóle potrzebujemy się golić.

Najważniejszym wśród wszystkich kosmetyków jest oczywiście filtr słoneczny i w każdym miejscu i czasie należy pamiętać o jego stosowaniu. Zdarzyło się, że z pięciodniowej objazdowej wycieczki po Walii, podczas której przez większość czasu pogoda była średnia na jeża, wróciłem z czerwoną gębą, a z mojego nosa schodziła skóra – po prostu nie miałem ze sobą kremu i nawet nie spodziewałem się, że światło przenikające przez chmury może mieć taką moc. Z drugiej strony przez półtora miesiąca w Maroko nie opaliłem się prawie wcale, bo smarowałem się często i gęsto mocną 50-tką, tak, że w końcu chyba wniknęła mi pod skórę i została tam na zawsze. Powtarzam: o filtrze trzeba pamiętać i nie warto na nim oszczędzać!

Moja dodatkowa rada jest jeszcze taka, by szczoteczkę i pastę do zębów trzymać w łatwo dostępnym miejscu, niekoniecznie z innymi kosmetykami – np. w bocznej kieszeni plecaka albo nawet w jakiejś specjalnej kieszeni spodni (ja tak robiłem). Często do umycia zębów będzie się ograniczała nasza poranna toaleta, nierzadko będzie się to odbywało na stacjach benzynowych, a zazwyczaj nie ma na to po prostu zbyt wiele czasu – nie ma więc sensu grzebania wtedy w plecaku i wywracania wszystkiego do góry nogami.

9. Biała tablica

Memoboards_TABLICA_SUCHOSCIERALNA_MAGNETYCZNA_W_RAMIE_DREWNIANEJ_30X40_CM_43257278_0_1000_1000Tablica 30×40 powinna w zupełności wystarczyć. Wydatek rzędu 16-25 zł. (zdjęcie: http://selgros24.pl)

Suchościeralna tablica magnetyczna to nieodłączny towarzysz każdej mojej podróży autostopowej, nawet na krótkich dystansach. Nie kosztuje wiele, jest lekka, można ją łatwo przymocować do plecaka. Napisy na niej są dużo lepiej widoczne niż na kartonach, poza tym mając jedną tablicę nie musimy ani spędzać czasu na poszukiwaniu kartonów, ani nosić ich w dużych ilościach. Prawdę mówiąc, z kartonu nie korzystałem chyba ani razu. Osoba z tablicą wygląda także bardziej „profesjonalnie”, a często nawet wzbudza zainteresowanie lub zaufanie kierowców. Dodatkowym plusem jest możliwość zmiany napisu w dowolnym momencie, jeśli stwierdzimy, że lepiej wpisać inną destynację.

Tablica ma także mnóstwo innych zastosowań, a to, jak ją wykorzystamy, zależy wyłącznie od naszej kreatywności. Świetnie sprawdza się jako stół, deska do krojenia, stabilizująca podstawka pod kuchenkę gazową, wachlarz (sic!), osłona przed słońcem i wiatrem czy także dobrze widoczny znak dla mijających nas kierowców, kiedy poruszamy się wzdłuż drogi w ciemności. Może także niesamowicie ułatwić komunikację z kierowcami, jeśli występuje bariera językowa – możemy narysować mapkę albo rebus. Zdarzyło mi się wykorzystywać ją także do nauki języka – ot, chociażby Francuzi zapisywali mi na niej różne przydatne zwroty. Ilość potencjalnych zastosowań jest nieskończona.

Tablica suchościeralna ma jednak jedną wadę – jest mało odporna na deszcz. Jeśli pojawią się na niej kropelki wody (nawet przy mżawce lub we mgle) i wjedziemy w nie markerem, może on przestać pisać, a stworzenie dobrego napisu będzie utrudnione. W takim przypadku należy więc zabezpieczyć powierzchnię tablicy przed wodą, dobrze ją wysuszyć, a później trzymać ją tak, by ograniczyć ilość lądującej na niej wody.

Uwaga: w niektórych krajach tablica lub ogólnie pisanie czegokolwiek na czymkolwiek okazuje się zupełnie nieprzydatne, chociażby w Maroko. Kierowcy nie zwracają na nią uwagi i zatrzymują się niezależnie od tego, czy ona jest, czy jej nie ma. Mimo wszystko zawsze warto ją mieć.

10. Paski mocujące

zoom_15ae5b935bd64d94a743e117cac0debaTaki zapasowy pasek może niejednokrotnie ułatwić nam życie. (zdjęcie: http://www.decathlon.pl)

Plecak powinien być w nie zaopatrzony w standardzie, ale nieraz warto zabrać ze sobą dodatkowe, żeby mieć pewność, że wszystko, co podczepiamy na zewnątrz plecaka, będzie się dobrze trzymało. Za jeden ze swoich najbardziej udanych zakupów uważam dwa mocne paski z sztywną klamrą zaciskową (każdy długi na ponad metr), którymi nie tylko da się solidnie przypiąć namiot do plecaka, ale które dało się dodatkowo podwiązać do bocznych kieszeni, zapewniając całkowitą stabilność. Nic nie wkurza podczas podróży bardziej niż niestabilny plecak i namiot przekrzywiający się z boku na bok. Ściskając wszystko mocno paskami, zapewniamy sobie własny komfort. Do tego moje paseczki są w kolorach tęczy, więc dodatkowo świetnie wyglądają na plecaku. Zawsze warto mieć ze dwa takie paski na zapas – nigdy nie wiadomo, do czego mogą się przydać.

11. Telefon

GalaxyAce2_01_HandsOn-580-100Bateria w telefonie z wyłączoną transmisją danych wytrzyma dużo dłużej. (zdjęcie: http://www.techradar.com)

Najprzyjemniej byłoby wybrać się w podróż jak za starych, dobrych czasów – bez żadnej elektroniki, która odwraca naszą uwagę od odwiedzanych miejsc i przeżywanych przygód. Mało kto jednak w dzisiejszych czasach porywa się na takie coś, mimo wszystko polecam ilość zabieranej elektroniki ograniczyć do absolutnego minimum, chyba że wymaga tego specyficzna konwencja wyprawy.

Telefon/smartfon przydaje się ze względu na wielofunkcyjność: internet, GPS, mapy, aparat. Większość zdjęć opublikowanych na tym blogu zostało wykonanych właśnie aparatem w telefonie (naklepałem ich 3000!). Za pomocą telefonu można prowadzić i uaktualniać bloga, organizować noclegi na CS i wiele innych. Ze względu na oszczędność baterii najlepiej trzymać go w trybie samolotowym, bo wtedy nawet przy częstym użytkowaniu aparatu czy map przeciętny smartfon jest w stanie wytrzymać 2-3 razy dłużej.

Wjeżdżając do danego kraju na dłuższy okres warto zaopatrzyć się w lokalną kartę sim – nie tylko da nam to dostęp do Internetu, ale także pozwoli łatwo komunikować się chociażby z hostami z CS.

12. Aparat

13Ciężką lustrzankę powinni zabierać w podróż tylko ci, którzy chcą spędzić mnóstwo czasu na robieniu zdjęć. (zdjęcie: http://www.dss-fotofestival.pl)

Jeśli przed podróżą zamierzamy zaopatrzyć się w aparat, należy dostosować go do swoich potrzeb, umiejętności, tego, co chcemy fotografować oraz do… autostopu. W jaki sposób autostop może narzucać kryteria na rodzaj aparatu? Ano może. Chodzi głównie o szybkość wykonywania zdjęć (interesujące obiekty mogą nam łatwo umknąć), stabilizację obrazu (często wykonujemy zdjęcia w ruchu, czyli w samochodzie) oraz zdolność do wykonywania dobrych zdjęć w warunkach, kiedy w kadrze znajdują się różnie oświetlone obrazy (a gdzie? rzecz jasna w samochodzie – na zewnątrz jest zazwyczaj dużo jaśniej, więc po zrobieniu zdjęcia kierowcy okazać się może, że wcale go na nim nie widać).

Lustrzanka wymaga dłuższej obsługi i waży więcej, a więc warto ją zabrać wyłącznie jeżeli faktycznie wiemy, jak się z nią obchodzić i jeżeli chcemy spędzić dużo czasu na robieniu zdjęć. Dla laika lub osoby nie zamierzającej zawracać sobie głowy tworzeniem idealnych kompozycji lekki kompakt będzie dużo lepszą opcją.

13. Kamera

pdp_image_HERO3Plus_white_cluster3Kamera GoPro z odpowiednim zestawem akcesoriów pozwoli nagrać niezapomniane ujęcia w świetnej jakości. (zdjęcie: http://gopro.com)

Pamiątka w postaci nagrań jest na pewno bardzo wartościowa i zazwyczaj robi dużo lepsze wrażenie na oglądających je ludziach niż nasze zdjęcia. Warto więc zaopatrzyć się w coś bardzo lekkiego, ale najpierw należy zastanowić się nad tym, ile zamierzamy nagrywać oraz w jaki sposób przechowywać dane oraz ładować kamerę. Dodatkowy sprzęt w postaci statywu lub innych tego typu urządzeń należy zabrać w zależności od naszych celów i zawsze należy na pierwszym miejscu brać pod uwagę wpływ masy sprzętu na obciążenie plecaka.

14. Tablet/netbook/laptop

pro_2460021bSprzęt tego typu powinni zabierać tylko ci, którzy naprawdę go potrzebują podczas podróży. (zdjęcie: http://www.telegraph.co.uk)

Tablet lub lekki netbook jest ciekawym rozwiązaniem dla osób piszących bloga, pozwala także na łatwą komunikację ze światem. Jeśli jednak nie ma konkretnego powodu, dla którego miałbyś/miałabyś coś takiego zabierać – to lepiej zostaw go w domu, niech nie kusi złodziei. O zabieraniu laptopa zapomnij od razu – podczas długiej podróży będzie Ci tylko ciążył, a i tak się nie przyda. Weź go jedynie w przypadku jeśli Twój autostop ogranicza się do przejechania z punktu A do punktu B, a w miejscu docelowym zamierzasz spędzić dłuższy czas, np. pracując.

15. Leki

10490d36a26bd275f92e126ba7547082Apteczkę można kupić jako gotowy zestaw lub skompletować ją samemu. (zdjęcie: http://www.trzypiora.pl)

Kiedyś podczas podróży autostopem po Walii spotkałem mężczyznę w podeszłym już wieku, który dał mi swoją podstawową radę: nie bierz ubrań ani innych pierdół, bo w to można zaopatrzyć się wszędzie, spakuj natomiast pół plecaka leków. Człowiek ten po ukończeniu szkoły odbył 11-miesięczną podróż autostopem z Wielkiej Brytanii do Australii, przebywając przy tym kraje takie jak Iran, Afganistan i całe Indochiny, ale to było w latach siedemdziesiątych i dostępność leków była dużo mniejsza. Idąc za jego radą załadowałem spore metalowe pudełko lekami, ale ograniczyłem się jedynie do paru rodzajów środków przeciwbólowych, paru plastrów, leków na zapalenie zatok i zapalenie ucha oraz maści przeciwgrzybicznej, która okazała się maścią doskonałą na wszystko.

Miałem szczęście, że większości z tych rzeczy nie musiałem wcale użyć. Jedyne, co mi się przydało, to paczka leków przeciwbólowych, którą podarowałem mojemu pustynnemu gospodarzowi, bo narzekał na ból zęba, oraz jeden plaster, który dałem wieśniakowi w Górach Rif, kiedy pokazał mi skaleczony palec. Mi samemu przydała się jedynie wspomniana maść, która świetnie radziła sobie z odciskami czy nawet otarciami.

Na chwilę obecną leki są łatwo dostępne (jak na kieszeń Europejczyka, niekoniecznie lokalnego mieszkańca) w wielu państwach świata, dlatego przed wyjazdem warto dowiedzieć się, czego możemy spodziewać się w krajach, do których wyjeżdżamy. Dobrze jest także wiedzieć, jakich chorób możemy nabawić się na miejscu i jak sobie z nimi radzić.

Wiele osób może mieć problemy żołądkowe po kontakcie z lokalnym jedzeniem lub wodą. Mnie to ominęło, jednakże widziałem mnóstwo osób spędzających swoje wakacje w hostelach, bo miały zatrucie pokarmowe i musiały co chwilę biegać za potrzebą. Mnie to na szczęście nie spotkało.

Nie jestem zdecydowanie ekspertem od apteczek, ale radziłbym pakując je wciąż mieć na względzie ich wpływ na wagę plecaka. Wiele rzeczy nigdy nam się nie przyda, wiele możemy łatwo dostać na miejscu. Polecałbym więc zaopatrzyć się głównie w te rzeczy, które będą nam potrzebne ad hoc, w szczególności silny lek przeciwbólowy, najsilniejszy jaki uda nam się zdobyć – nawet jeśli będzie to wymagało udania się do lekarza po receptę. Takie coś może uratować nam życie w przypadku niespodziewanego wypadku, np. kiedy złamiemy lub skręcimy nogę, a na pomoc trzeba będzie trochę poczekać. Ja miałem ze sobą silne tabletki kodeinowe, które dostałem kiedyś w szpitalu po wypadku.

Tego typu leku nie używamy oczywiście na pierdoły typu ból głowy. W tym celu warto zaopatrzyć się na przykład w ibuprofen lub paracetamol (te dwa można nawet łączyć, jeśli się wie jak). Poza tym: plastry, dobra maść na wszystko, stoperan, węgiel aktywny i coś na przeziębienie. Zamiast butelki wody utlenionej można zaopatrzyć się w waciki nasączone alkoholem – ważą mniej.

16. Kuchenka gazowa

kuchenka-turystyczna-f1_3042Kuchenki z palnikiem zakładanym bezpośrednio na kartusz są dużo lżejsze niż ich zabudowane odpowiedniki. (zdjęcie: http://www.alpintech.pl)

Przed spakowaniem kuchenki należy się poważnie zastanowić, czy faktycznie będzie ona potrzebna. To jeden z tych momentów, kiedy decyzję musimy dostosować do konwencji podróży: czasu, klimatu i naszych celów. Ja wzięcie relatywnie ciężkiej kuchenki, do tego z zapasowym kartuszem, uważam za jeden z największych błędów podczas pakowania przed wyjazdem do Maroka. Nanosiłem się jej, a użyłem zaledwie parę razy. W okresie letnim i w gorącym klimacie była raczej mało przydatna – parokrotnie zaparzyłem sobie herbatę (niesmaczną zresztą) i ze dwa razy z podróżującym ze mną Willem zrobiliśmy jajecznicę. Kiedy zaś przychodziła mi ochota na poważne gotowanie, to bez problemu byłem w stanie znaleźć miejsce, gdzie mogłem zrobić to w normalnych warunkach – najłatwiej po prostu poprosić o dostęp do hostelowej kuchni albo ugotować coś razem z hostem z CS. Potrzebę gotowania da się na trasie łatwo zaspokoić.

Jeśli jednak nasza podróż ma obejmować zimne klimaty i pory roku oraz obozowanie na dużych wysokościach – wtedy kuchenka bardzo się przydaje, a gorąca herbata może wręcz uratować życie. Trzeba jednak mieć na względzie po pierwsze wagę – najlepiej zaopatrzyć się w ultralekką kuchenkę, w której palnik zakładany jest bezpośrednio na kartusz, bez żadnej zewnętrznej obudowy, bo właśnie ta obudowa waży najwięcej. Wyruszając na krótki, intensywny wypad (~10 dni jazdy i zwiedzania) kuchenki nawet bym nie zabierał, ale jeśli planowałbym zatrzymanie się na dłuższy czas w górach –już tak. Wszystko zależy od konwencji i tak jak mówiłem – to od konkretnego jej ustalenia powinno zaczynać się nasze pakowanie.

17. Naczynia turystyczne

b83b4e8f3730a6cd82858f8e6e3cab82Lekka i wygodna menażka ze stali nierdzewnej z uchwytem. (zdjęcie: http://sklep.4zywioly.pl)

Wierzcie mi lub nie, ale bez jakichkolwiek naczyń turystycznych typu menażka czy płaski rondel można się obyć nawet podczas długiej podróży. Jeśli jednak (po przemyśleniach związanych z poprzednim punktem) zdecydujesz się zabrać kuchenkę i masz zamiar sobie gotować na trasie, to menażka jak najbardziej może się przydać. Ja także w podróż do Maroko wybrałem się posiadając cały zestaw naczyń, ale wszystko musiałem zostawić pod Madrytem, bo będąc w stanie lekkiego uniesienia mojemu kumplowi i mi przyszło do głowy, żeby robić popcorn na otwartym ogniu (notabene z europalet znalezionych pośrodku jakiejś łąki przy autostradzie). Rano wszystko okazało się być niezdatne do dalszego użycia, tak więc następne dwa miesiące podróży spędziłem bez naczyń – i wyszło mi to całkiem nieźle. Jak już wspomniałem wcześniej – jeśli miałem potrzebę bawienia się w kucharza, to zawsze byłem w stanie znaleźć ku temu odpowiednie środki.

Jedyne naczynie, które uważam natomiast za naprawdę przydatne i które bezwzględnie zabrałbym ze sobą, to kubek – najlepiej lekki, blaszany kubek ze stali nierdzewnej. Zawsze może się przydać.

Zabieramy ze sobą również podstawowy zestaw sztućców: mały, ale ostry nóż, a także widelec i łyżka. Te dwa ostatnie mogą być plastikowe – takie są dużo lżejsze, chociaż metalowe w skrajnej sytuacji mogą posłużyć nam za… śledzie do namiotu. Tak, zdarzyła mi się taka sytuacja. Po raz kolejny musiałem wykazać się wtedy kreatywnością – sztućce poszły w ziemię, a my dżem ze słoika wyjadaliśmy zgniecionym opakowaniem po pasztecie. Wracając jednak do sztućców – jestem przeciwnikiem zabierania metalowych „zestawów turystycznych” – mam taki i sztućce w nim są dużo cięższe niż te, których używam w kuchni. Wedle własnego uznania można ze sobą zabrać scyzoryk.

18. Dokumenty oraz kserokopie dokumentów

Koniecznie zróbcie papierowe oraz elektroniczne kopie paszportu, wiz, biletów lotniczych i tak dalej!

paszportSamego paszportu także strzeżcie jak oka w głowie! (zdjęcie: http://www.piotrkow.pl)

19. Inne

1270555104379200_bigCzołówka świetnie nadaje się do oświetlania namiotu, ale pamiętajcie, by nie oślepiać nią swojego towarzysza! (zdjęcie: http://www.mhunt.pl)

Jest jeszcze wiele przedmiotów, które mogą okazać się przydatne, chociaż zapomnienie o którymś z nich lub celowe niezabieranie go nie powinno przysporzyć nam kłopotów – w większości są to rzeczy, które łatwo kupić po drodze, jeśli zajdzie taka potrzeba, a można się bez nich obyć.

  • Ładowarka samochodowa – najprostszy sposób na utrzymanie poziomu baterii w swoim telefonie i jak dla mnie podstawowa rzecz przy autostopie.
  • Ładowarka sieciowa – jeśli wybierasz się na kilkudniową, intensywną wyprawę autostopową (np. wyścig autostopowy) to raczej nie będziesz miał/a okazji jej użyć. Zabieraj ją tylko jeśli w czasie podróży będziesz zatrzymywał się tam, gdzie masz dostęp do gniazdka (hostele, CS, znajomi).
  • Nerka – chodzi oczywiście o torbę zapinaną wokół bioder. Pomieści wszystkie najważniejsze rzeczy i pozwoli trzymać wszystko przy sobie (osobiście nigdy z takiej nie korzystałem, wolę nosić dokumenty w spodniach).
  • Latarka/czołówka – nieodzowna podczas nocnych wędrówek lub obozowania w namiocie. Oprócz czołówki warto zaopatrzyć się też w taką, którą można podwiesić w namiocie.
  • Linka – kilka metrów mocnego sznurka może przydać się w najbardziej niespodziewanym momencie, a jego zastosowanie zależy wyłącznie od naszej kreatywności – od suszenia prania po naprawę plecaka czy namiotu.
  • Taśma klejąca – mała rolka mocnej taśmy (np. izolacyjnej) może pomóc naprawić rozerwany tropik lub w wielu innych sytuacjach – wszystko zależy od naszej inwencji.
  • Igła i nici – jedna igła i jedna szpula – w nagłym przypadku nie będziemy zwracać uwagi na to, czy nić pasuje kolorystycznie.
  • Parasol – użyteczny na krótkich wypadach w deszczowe rejony, czasami może okazać się wygodniejszy i skuteczniejszy niż płaszcz przeciwdeszczowy. Jest także przydatnym rozwiązaniem podczas wędrowania po pustyni!
  • Notatnik – bo wiele rzeczy warto zapisać.
  • Instrument muzyczny – można sobie i innym bardzo uprzyjemnić podróż. Ważne, aby nie był zbyt ciężki.
  • Kijki trekkingowe – przydatne wyłącznie jeśli w naszej podróży zamierzamy chodzić po górach.
  • Okulary przeciwsłoneczne – wedle uznania. Osobiście nie cierpię nosić takich okularów (wolę widzieć świat w jego naturalnych barwach), ale wiem, że w niektórych sytuacjach są one nieodzowne, np. wybierając się w wysokie góry.
  • Elementy odblaskowe – mogą przydać się podczas autostopu w nocy. Plecak także powinien być w nie zaopatrzony. Najskuteczniejszym rozwiązaniem jest kamizelka odblaskowa. Biała tabliczka także dobrze spełnia tę rolę.
  • Ręcznik z mikrofibry – lekki, szybkoschnący i zajmujący mało miejsca.
  • Spray przeciw komarom – jedynie gdy wybieracie się w wilgotne tereny, gdzie można spotkać sporo tych owadów.
  • Gaz pieprzowy – może się przydać (chociaż miejmy nadzieję, że się nie przyda), polecam szczególnie dziewczynom oraz osobom wybierającym się w rejony, gdzie spotkać można dzikie lub bezpańskie zwierzęta.
A teraz życzę wszystkim rozsądnych wyborów oraz przyjemnej podróży!
Reklamy

10 thoughts on “Co zabrać ze sobą w podróż? – poradnik

  1. Oczywiście istnieje lekki i ciepły śpiwór. Nazywa się on puchowy. Za cenę około 800 zł otrzymamy 600 gramowy pakunek, który po kompresji może być wielkości kartonu mleka.
    Minusy: cena oraz podatność na wilgoć – mokry puch nie grzeje wcale.
    Plusy: mały rozmiar, dobra komfort cieplny.

    • „Śpiwory zapewniające ochronę przed niskimi temperaturami, ale jednocześnie będące ultralekkie, również są w sprzedaży, ale mogą okazać się dużo droższe” – o puchowych właśnie pisałem i o tej cenie też :)

    • Im dłużej jeżdżę, tym mniej ze sobą wożę. Rok temu, wyruszając w kierunku Maroka, miałem na starcie 22 kg. Później doszło jeszcze do tego parę litrów wody i różne pierdoły, więc niewykluczone, że nosiłem i po 26 kg – nie polecam. Tym razem, wyruszając w podróż, wychodziłem z domu z około 15 kg na plecach (sporo rzeczy rozłożyło się tym razem na dwie osoby), a jako że część rzeczy zostawiliśmy na przechowanie w Tbilisi (np. ubrania używane na Kazbeku), to do Iranu wjeżdżaliśmy z całkiem lekkimi plecakami – ważyły może po 10 kg.

    • Jasne że niepotrzebna, w sumie nawet większość z nich! :D Szczególnie bez rzeczy z podpunktu „Inne” można się obyć, a im dłużej ktoś jeździ, tym tak naprawdę mniej potrzebuje. Niektórzy nie zabierają przecież nawet namiotu! Zdecydowanie nie jest to lista rzeczy, które koniecznie trzeba wziąć, tylko lista rzeczy, które potencjalnie mogą się przydać i jak można je wykorzystać – a co kto weźmie, to już jego sprawa :) W wielu przypadkach jest nawet wyszczególnione, kiedy zabierać, a kiedy nie, oraz jakie istnieją alternatywy.

  2. Dobrze sie sprawdza w podróży karta przeżycia która ma wszystko co sie przydaje- i nóż i otwieracze i klucze do różnych śrub, piła, linijka (to mniej przydatne ale jest) – takie wszystko w jednym a płąskie i zajmuje mało miejsca – w http://www.h-shop.pl jest za grosze to cudo

    • Racja, taka karta to bardzo fajna sprawa, bo wchodzi do portfela. My wozimy ze sobą scyzoryk, ale to głównie dlatego, że ma korkociąg :P Poza nożem w scyzoryku mamy zawsze ze sobą także normalny nożyk kuchenny, chociaż to trzeba będzie zmienić – Iza do dziś ma ślad na kolanie po tym, jak wbił się w nie taki właśnie niezabezpieczony nóż znajdujący się w bocznej kieszeni plecaka, kiedy podawałem go jej podczas włażenia do tira. Od tego czasu nie trzymamy noża luzem w kieszeniach, tylko zawsze jest zamknięty w pudełku na żywność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s