Mało kto wie lub pamięta, że jeszcze 35 lat temu – czyli przed rewolucją w 1979 roku – Iran był państwem bardzo postępowym, pro-zachodnim, nowoczesnym i relatywnie liberalnym. Znane są zdjęcia irańskich kobiet w skąpych ciuszkach, które przywoływane od czasu do czasu za każdym razem wywołują szok. Faktem jest, że rok 1979 przyniósł spore zmiany polityczne, rzutujące na wygląd i strukturę całego społeczeństwa. Zakazano wielu rzeczy i wprowadzono surowe kary za najdrobniejsze przewinienia, a kobietom nakazano nosić nakrycia głowy. Współczesna polska młodzież niewiele wie o Iranie. Jawi się on w ogólnej świadomości jako zamknięte, odizolowane państwo religijne o rygorystycznym prawie. W szkole mało się o nim mówi, a obraz kreowany przez media nie stawia go w zbyt dobrym świetle.

Zapomnij o tym. Wszystko, co dotychczas wiedziałeś/aś o Iranie, jest nieprawdą.

Poniższa lista przedstawia główne aspekty ogólnej świadomości Polaków o tym, czym jest Iran i jak wygląda, skontrastowane z tym, co sami tam zaobserwowaliśmy. Artykuł przeznaczony jest dla osób, które Iranem nigdy się nie interesowały i wiedzą o nim tyle, ile usłyszały z telewizji – o bardziej subtelnych różnicach pomiędzy legendami o strasznym Iranie, a faktyczną sytuacją, opowiem innym razem. Jeśli któreś z poniższych „stereotypowych” stwierdzeń wydaje Ci się przesadzone – wierz mi, że nie jest, bo wiele z nich to słowa, które faktycznie usłyszałem od ludzi w naszym kraju. Wiele osób wrzuca Iran do jednego worka z innymi państwami w regionie, choć to zupełnie odmienna i unikatowa kultura. Ważne jest, aby w przypadku tego kraju zdecydowanie rozgraniczyć pojęcia państwa i społeczeństwa, bo to dwie zupełnie różne rzeczy.

Abarkouh_mausoleum

1. Iran to kraj pełen fundamentalistów i fanatyków

Nic bardziej mylnego. Z krajów muzułmańskich, jakie dotychczas widzieliśmy, ten był zdecydowanie najmniej religijny. Meczetów jest stosunkowo mało, nie są duże i nie rzucają się w oczy, a kiedy przychodzi czas modlitwy, nie słychać jazgotliwego nawoływania przez megafony z odległości wielu kilometrów, jak to ma miejsce chociażby w Turcji. Przez trzy tygodnie widzieliśmy zaledwie jedną osobę, która się modliła, pomimo że z niektórymi rodzinami spędzaliśmy całe dnie. Większość Irańczyków to „wierzący niepraktykujący”, którzy oficjalnie są muzułmanami tylko dlatego, by uniknąć płacenia dodatkowych podatków. Islam w gruncie rzeczy został im narzucony…

2. To te przeklęte Araby!

…przez tych przeklętych Arabów! Wiele wieków temu najechali oni Iran i narzucili swoją religię, chociaż obecnie jako grupa etniczna stanowią zaledwie niewielki ułamek tamtejszego społeczeństwa. Irańczycy to nie Arabowie i bardzo często to podkreślają, a do tego nie żywią do nich sympatii i od wieków toczą z nimi wojny. Irańczycy to Persowie, ich język to perski (farsi), a rdzenna religia to zoroastryzm. Wyznawali ją najwięksi królowie Persji, wśród nich Dariusz I, którzy doprowadzili imperium do największej świetności. Tak, tak, dobrze pamiętacie – to właśnie ich podbił Aleksander Macedoński. Dzisiaj w kraju pozostało niewielu zaratusztrian, ale jeśli spotkacie jednego z nich, z pewnością powie Wam, że perski alfabet to w rzeczywistości zmodyfikowany arabski, a pierwotny, runiczny system zapisu został całkowicie wyparty. Wiele wyrazów, szczególnie tych najczęściej używanych, to zapożyczenia z arabskiego. „Dziękuję”, „cześć” i „do widzenia” mają swoje odpowiedniki w rdzennej wersji języka perskiego i warto je poznać, bo ich użycie w czasie podróży po Iranie wiąże się z bardzo pozytywnymi reakcjami ze strony mieszkańców.

Yazd2

Pustynne miasto Yazd w środkowym Iranie, jeden z ważniejszych ośrodków religijnych zaratusztrian.

3. Khomeini jest czczony na równi z Bogiem

To chyba najlepszy przykład ogromnej rozbieżności pomiędzy tym, co nakazuje państwo, a tym, co robi i uważa społeczeństwo. Stary, dobry imam widnieje na banknotach, spoziera z billboardów i wysokich na kilka pięter malunków na ścianach budynków, ale Irańczycy wchodzą do domów i za zamkniętymi drzwiami wygrażają pięściami pouczającemu ich ze szklanych ekranów staruszkowi. „Chciałbym móc lepiej rozmawiać z wami po angielsku, ale przyszedł Khomeini i zabronił mi się uczyć” – powiedział nam pewien pan, pamiętający jeszcze sielankowe czasy sprzed rewolucji.

Ostatniego wieczoru przed przybyciem do Polski przehandlowaliśmy polskim tirowcom warte 30 groszy irańskie banknoty oraz jedną rumuńską leję za 11 zł. Pamiętam, jak wykłócali się o nie, wołając: „Zamień się! Na tamtym koleś jest bardziej wkurwiony!”.

Rial4. Kobiety chodzą zakutane w szmaty od stóp do głów

Mowa o burkach albo nikabach? Ani razu ich w Iranie nie widziałem, podczas gdy w Turcji – owszem, chociaż i tam pełnią one bardzo specyficzną rolę. Burki i nikaby to domena innych państw. Co innego hidżab, czyli ogólne zasady skromnego ubioru lub – bardziej potocznie – chusta na głowie. Kobiety w większych miastach i tak mają gdzieś restrykcje i robią wszystko, by mimo obowiązku noszenia chusty czuć się kobieco i pokazać z jak najlepszej strony. Hidżaby są przez to zazwyczaj odsunięte na czubek głowy, a z przodu wystaje bujna, farbowana grzywka, a poniżej wyzywający makijaż. W niektórych, bardziej tradycjonalistycznych częściach kraju powszechne są także czadory, czyli spore, półkoliste płachty materiału, zdolne zasłonić całe ciało z wyjątkiem twarzy. Nieraz widywaliśmy kolebiącą się z boku na bok babuszkę, przypominającą połączenie wańki-wstańki z Buką, która następnie zatrzymywała się, by wydobyć spod czadora cztery siaty z zakupami. Można? Można.

Ciekawostka: czador to wyraz określający w farsi nie tylko strój kobiecy, ale także… namiot. Nie jestem zdziwiony.

Czador

Abarkouh. Nasza pani gospodyni oprowadza nas po mieście w tradycyjnym czadorze.

5. Przecież tam jest wojna!

Nie, w Iranie nie ma wojny i od dłuższego czasu nie było. Rejon Zatoki Perskiej to obszar co rusz targany konfliktami, a szerzej pojęty świat islamski doświadczył szczególnego nasilenia niepokojów w ciągu ostatnich lat. W Iraku były dwie wojny, a dla wielu Irak czy Iran – co za różnica, przecież to to samo. Jakiś czas temu były rozruchy w Egipcie i Libii, teraz przeniosły się do Jemenu. W Syrii i Izraelu tłuką się od paru lat, a dalej w głąb Azji czai się naszpikowany terrorystami Afganistan.

Pomiędzy nimi jednakże siedzi sobie niewzruszenie Iran i od wielu lat w żadnych konfliktach nie bierze udziału. Granice są silnie strzeżone, terroryzm wytępiony i jedynie przy granicy z Afganistanem i Pakistanem podobno napatoczyć się można na przemytników narkotyków. Iran to kraj niesamowicie bezpieczny: w parkach można zobaczyć ludzi, którzy zasypiając kładą obok siebie telefon i portfel bez strachu, że może ich nie być, gdy się obudzą.

Laleh

Park Laleh w Teheranie. Dwie panie zeszły się na poranne ploteczki przy soku.

6. Musisz się targować, inaczej zedrą z ciebie ostatni grosz.

Słyszałem o legendarnym targowaniu się u Arabów i nawet doświadczyłem tego w Maroko, ale było to raczej przedstawienie dla turystów, żeby naciągnąć ich na 600€, a nie praktyka stosowana na co dzień przez nich samych. Ktoś z przejęciem ostrzegał mnie przed tym zanim wyjechaliśmy do Iranu (ta sama osoba myślała, że Irańczycy są Arabami), ale rzeczywistość okazała się zgoła inna. Osobom nieprzywykłym do kontaktu z rzadko widywanymi tu turystami nawet nie przyjdzie do głowy, że przybysza zza granicy można oszukać. Bilety wstępu do atrakcji turystycznych są kilkakrotnie droższe (a niższa cena jest zapisana ich cyframi), a taksówkarz nieraz wyskoczy z ceną z kosmosu, bo spodziewa się, że „bogaty” turysta zapłaci bez gadania. Ale w sklepie spożywczym albo w knajpie? Nie ma opcji! Niekiedy zakupy robi się za darmo, bo samemu jest się atrakcją. Na bazarze natomiast można zapytać pierwszej lepszej osoby, ile powinna kosztować chusta albo spodnie, i sklepikarz powie dokładnie to samo. 600€ za parę szmat, bo to tradycyjny wyrób? Nigdy w życiu. I tak wszystko jest Made in China.

Tehran bazaar

Przebiegły pan próbuje naciągnąć Izę na 15 złotych.

Tym razem to wszystko! Już niedługo o tym, kogo można spotkać w parkach w Teheranie, co słychać w irańskiej telewizji i o ukrytym świecie za murami domostw.

Reklamy

3 thoughts on “Nie taki Iran straszny, jak go malują

  1. bardzo fajny wpis, odczarowujący dużo stereotypów i powszechnych przekonań.

    zastanawiam się – czy możesz polecić jakieś książki/reportaże, które opisują współczesny Iran? :) chętnie z perspektywy Polaków!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s