Iran to kraj odizolowany od świata od wielu lat i jadąc tam nie oczekiwaliśmy, że porozumiewanie się z jego mieszkańcami będzie łatwe. Spodziewaliśmy się, że najlepiej będzie po prostu nauczyć się ich języka. A jaka okazała się rzeczywistość?

Językiem urzędowym obowiązującym w Iranie jest farsi, czyli perski. Posiada on pewne naleciałości i sporo zapożyczeń z arabskiego, jednakże w rzeczywistości jest zupełnie inny. Wiele używanych na co dzień zapożyczeń z arabskiego posiada swoje perskie odpowiedniki, np. salamdurud (cześć), choda hafesbedrud (do widzenia), motshakeramsefas gozaram (dziękuję). Irańczycy bardzo ciepło przyjmują używających tych wyrazów obcokrajowców, ponieważ musieli się oni wysilić, żeby poznać oryginalne słownictwo. W różnych częściach kraju występuje wiele dialektów i akcentów, przez co dany wyraz, wyuczony w jednym miejscu, może być zupełnie niezrozumiały dla mieszkańców innych rejonów.

W największych miastach da się porozumieć po angielsku, jednak odsetek osób mówiących w tym języku komunikatywnie jest znikomy. Często zdarza się, że osoba znająca angielski sama odezwie się, widząc na ulicy przybysza z plecakiem. W takiej sytuacji raczej mało prawdopodobne jest, że będzie chciał naszych pieniędzy. Wręcz przeciwnie, Irańczycy odzywają się głównie z ciekawości lub w akcie szczerej uprzejmości. Jeśli pada pytanie „Are you looking for an address?” to Irańczyk ma na celu właśnie wskazanie adresu i nic ponadto.

Hassan_Golestan

Hassan odezwał się do nas w teherańskim metrze i postanowił zmienić swój plan dnia, by razem z nami zwiedzić Pałac Golestan.

Większość Irańczyków zna angielski słabo lub w ogóle. W sytuacjach, kiedy sami musimy się odezwać, np. do sklepikarza albo sprzedawcy w knajpie, natkniemy się na poważną barierę językową. Jest to spowodowane w dużej mierze antyamerykańską polityką obowiązującego od czasów rewolucji reżimu. Z tego też względu przedstawiciele starszego pokolenia (które otrzymało edukację jeszcze za czasów szacha Rezy Pahlaviego) znają ten język lepiej niż młodzież. Poziom angielskiego przeciętnego Irańczyka opiera się na znajomości paru fraz, np. „I love you”, „You are beautiful” oraz „Hello, myster!”, krzyczanych często z motocykli lub okien samochodów.

Babol_panowie

„Foto! Foto!” – i na tym skończyła się znajomość angielskiego panów ze sklepu z elektroniką samochodową.

Irańczycy bardzo lubią wyraz „OK”, ale dla większości oznacza po prostu „tak”. „OK”, powtórzone niekiedy nawet dziesięciokrotnie, jest odpowiedzią na wszystko. „Rozumiesz?” „OK”; „mam iść tam?” „OK”; „czy ta zupa jest z baraniną?” „OK”. „OK” jest również standardową odpowiedzią na zapytanie „How are you?”, zaś inne frazy mogą okazać się niezrozumiałe. Co ciekawe, nie wymawiają go jak angielskie „ołkej”, ale bardziej jako „okhej”, do tego jakby wzdychali i byli bardzo zmęczeni.

W małych miasteczkach zdarzają się także ludzie, którzy sprawiają wrażenie, jakby nie mieli pojęcia o istnieniu innych języków – nie przyjmują do wiadomości, że jako przybysze z zagranicy nie rozumiemy potoku ich słów. Jak to Irańczycy – wielokrotnie próbowali nam na siłę pomagać, stosując jedyny ich zdaniem skuteczny sposób na barierę językową – mówili głośniej i szybciej, za każdym razem to samo.

Jedynie osoby mówiące jako tako po angielsku znają wyrazy Poland lub Polonia. Polska to w języku perskim Lechistan. Spotkaliśmy się z wieloma różnymi sposobami wymowy tego wyrazu, co być może zależy od regionu. My jednak nie zauważyliśmy takiej prawidłowości i aż do końca wyjazdu mieliśmy problemy z wymówieniem go w sposób zrozumiały dla wszystkich. Wielokrotnie więc nasze „Lechistan” było rozumiane jako Pakistan, Tadżykistan, Palestyna i 150 innych, zupełnie niepodobnych słów. Najczęstszą formą wymowy jest Lachystan. „Ch” jest zazwyczaj dźwięczne, gardłowe. Akcent pada na pierwszą sylabę.

W północno-zachodniej części Iranu, zamieszkałej w dużej mierze przez Azerów, można porozumieć się po azersku, który jest bardzo zbliżony do tureckiego (co oznacza, że turecki jest również w pełni zrozumiały). Nie spotkaliśmy za to zbyt wielu ludzi znających inne języki europejskie poza angielskim.

Hossein

Hossein, Azer z Tabrizu, wwiózł nas do Iranu swoim starym volvo. Dzięki znajomości podstaw tureckiego nie mieliśmy problemów, by się z nim dogadać.

Sporym utrudnieniem dla turystów mogą być używane w Iranie cyfry. Są one podobne do cyfr stosowanych w krajach arabskich (górny rząd na poniższym obrazku), natomiast zupełnie inne od naszych, które sami potocznie nazywamy arabskimi. Warto się ich nauczyć, ponieważ są nimi zapisane ceny na bazarach i w restauracjach, a większość sprzedawców ma problemy z używaniem naszych cyfr, mimo że korzystają z operujących na nich kalkulatorów. Na banknotach z jednej strony widnieją cyfry perskie, zaś z drugiej nasze, europejskie. Przy zakupie biletów do atrakcji turystycznych niska cena dla Irańczyków jest zapisana po persku (np. 15 000 riali), zaś obok niej widnieje kilkukrotnie wyższa cena dla turystów zagranicznych, zapisana już po naszemu (np. 100 000 riali). Czasami używa się także arabskiego zapisu, np. na znakach drogowych, a niekiedy perskie i arabskie cyfry są wymieszane. Jako, że różni je jedynie zapis cyfr 4, 5 i 6, warto zapamiętać obie wersje. Kolejność zapisu cyfr w liczbie jest identyczna jak u nas, w przeciwieństwie do alfabetu, który zapisuje się od prawej do lewej.

c6160204Naksh-e RostamNa znakach drogowych zawsze oprócz perskich napisów znajdują się także angielskie tłumaczenia (np. Keep Right) oraz transliteracje nazw miast, chociaż te często występują w różnych wersjach (widzieliśmy np. Abarkooh, Abarkouh oraz Abarkuh).

Niezastąpioną formą komunikacji jest oczywiście mowa ciała, jednak znacząco różni się ona od naszej. Najlepszym przykładem jest gest używany przez nas do łapania stopa, w tamtych rejonach uznawany za obraźliwy. Wiele osób jednak wie, że podniesiony kciuk oznacza zgodę lub że coś jest dobre, ale podnoszą go jakby ukradkiem i tylko odrobinę, przyciskając go do palca wskazującego i odginając zaledwie końcówkę. Trzeba więc uważać, by nie podnieść go za wysoko!

Gest określający „nie” wygląda, jakby mówiący strzepywał wodę z rąk albo suszył lakier do paznokci i dla Europejczyków może wydać się niezrozumiały lub nawet nieuprzejmy – zdarzyła nam się nawet sytuacja, kiedy pewien pan zapraszał nas do siebie do domu i użył tego gestu, chcąc powiedzieć „nie chcę od Was pieniędzy”, a my odebraliśmy to jako „idźcie sobie stąd” i obrażeni faktycznie sobie poszliśmy. Ostatecznie jednak i tak u niego wylądowaliśmy i wcale tego nie żałuję, ponieważ był to jeden z najprzyjemniejszych wieczorów w ciągu całego naszego pobytu w Iranie, a następnego dnia nasz gospodarz zabrał nas nawet do granatowego sadu!

Abarkouh_rodzina

Mało brakowało, a ominęłoby nas pyszne śniadanie!

Już niedługo wpisy między innymi na temat pieniędzy, komunikacji oraz jedzenia w Iranie, a także rozmówki polsko-perskie!

Reklamy

8 thoughts on “Iran – języki i porozumiewanie się

  1. Świetna podróż, marzę żeby zobaczyć Iran :) Jestem ciekawa czy Irańczycy posługują się może jakimś innym językiem obcym(francuski, rosyjski itp.)skoro angielski kuleje? I jak odbierane są podróżujące kobiety?
    Pozdrawiam :)

    • O kobietach będzie cały oddzielny artykuł – o tym, jak się zachować względem kobiety i będąc kobietą, o zwyczajach ubierania się i o tym, co wolno, a czego nie.
      Odnośnie innych języków – coś mi świta, że raz ktoś zapytał mnie, czy mówię po niemiecku, poza tym sporo Irańczyków mieszka lub mieszkało w Szwecji, więc na pewno ten język też pewnie parę osób zna. Rosyjski i francuski – nie przypominam sobie. Może co najwyżej tirowcy albo ludzie, którzy mogli mieć kontakt z rosyjskim jeszcze za czasów radzieckich.

  2. Wiecie dlaczego w Iranie nazywa się Polskę Lechistanem? Otóż historia Słowian czyli także i Polaków została zafałszowana. Starożytni Persowie znali Państwo Słowian jako Lechistan/Lehi i nazywali nas Lachami, tak samo jak i Rusini, Ukraińcy i Turkowie. Polecam kanał Pana Pawła Szydłowskiego na youtube. Tak po za tym to bardzo fajnie się czyta. Muszę przyznać, że nie dowierzałem Panu Szydłowskiemu, że w Iranie nazywają nas Lechistanem, ale wyczytując na tym blogu dokładnie to co on opowiedział w swoim programie jestem już pewny, dlatego dziękuje za nieświadomą pomoc :)

    • A w jakim sensie została zafałszowana? Mnie nawet w podstawówce uczyli, że niektóre państwa nazywały nas Lechistanem, czyli „krajem Lecha”, co prawda coraz rzadziej się tego używa. Turcy kiedyś tak na nas mówili, teraz trudno się z tym w Turcji spotkać, raczej wszyscy mówią Polonya. W Iranie natomiast wyrazy Poland, Polonia czy Polska znają co najwyżej osoby znające angielski lub te, które były wcześniej w Europie.

      Fajne są też inne nazwy państw, używane zarówno w Iranie, jak i w Turcji (nieraz się nieco różnią): Madziaristan (Węgry), Junanistan (Grecja), Gordżistan (Gruzja) i tak dalej. A Niemcy to Almanya, czyli podobnie jak po hiszpańsku.

      • Polecam kanał na youtube pana Pawła Szydłowskiego, wystarczy wpisać jego nazwisko i zacząć oglądać filmy.
        Otóż na historii wspominali mi o micie Lecha, ale nigdy nie spotkałem się z jakąkolwiek ideą państwa polskiego przed Mieszkiem I, a zgodnie z tym czego dowiedziałem się oglądając programy pana Pawła przed Mieszkiem istniało jeszcze bodajże 12/13 królów Polski. Sam Mieszko I również był królem i wszyscy pochodzili w prostej linii od Lecha. Stąd też takowe nazewnictwo w krajach perskich i Turcji, gdyż owe narody sięgają pamięcią do tych czasów.
        Z kolei ciekawostką jest też to, że Słowianie są grupą autochtoniczną, a Niemcy przybyli do Europy zdecydowanie później. Potwierdzają to badania genetyczne. Czego zaś uczą nas w szkołach? Niemcy to mityczni Celtowie, Germanie itp, a nasi przodkowie przybyli na te ziemie w VI w n.e.
        Przez lata kościół katolicki palił starożytne runy świadczące o historii Lechistanu. Wprowadzając na nasze ziemie swojego kronikarza – Galla Anonima, któremu nakazał napisanie historii Polski od 966 roku.
        Więcej informacji pod wyżej wymienionym autorem :) polecam!

      • Faktycznie nie ma za bardzo źródeł pisanych starszych niż czasy Mieszka I i o tej pogańskiej historii Polski niewiele wiadomo. A szkoda, bo to przecież nasza historia! Mamy równie fajną starożytność i wczesne średniowiecze co inne państwa, szkoda że nie mamy za bardzo jak się tym pochwalić.
        Odnośnie tych badań genetycznych to zapewne mówisz o haplotypie R1a1? Słyszałem o tym. Dodatkowo potwierdza to podobieństwo języków słowiańskich do indyjskiego sanskrytu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s