W plecaku każdego podróżnika można znaleźć jakieś dziwactwa. Każdy ma jakieś swoje przyzwyczajenia albo specjalne patenty na codzienne sytuacje. A co my ze sobą wozimy? My mamy ze sobą ruszt.

I to ruszt nie byle jaki. Podwójny, składany, z rączką, co by się pomiędzy dwoma drutowymi kratkami dało ścisnąć kawałki mięsa, a potem można było łatwo obracać. Kupiliśmy go w najlepszym możliwym miejscu, w jakim można kupić ruszt, czyli w sklepie z rusztami w Stambule.

SAMSUNG CSCOK, dobra, nie z samymi rusztami, choć wysoka specjalizacja sklepów w tej metropolii jest wręcz niewiarygodna. Ten sklep sprzedawał jeszcze wszelkiego rodzaju rożny, grille, czajniczki, sosjerki, blachy i wszystkie inne przedmioty z metalu, jakie można sobie wyobrazić. Samych rusztów było kilkanaście rodzajów, w różnych rozmiarach, z drewnianymi rączkami i bez, szersze, węższe, prostokątne, okrągłe, co by każdy mógł dopasować zakup do swoich potrzeb. My sobie kupiliśmy jeden z najmniejszych i najlżejszych, co by nam nie ciążył w plecaku (180g). Na poniższym zdjęciu kilka takich widać zwisających z haka na samej górze. Koszt? 3 złote.

SAMSUNG CSCJeśli nie uda się Wam dotrzeć do Stambułu i znaleźć odpowiedniego sklepu, to nie panikujcie. Państwo musi zaopatrzyć w ruszty kilkadziesiąt milionów obywateli, można je więc nabyć w każdym pierwszym lepszym spożywczaku. Co prawda wybór nie jest wtedy tak duży – przeciętny sklep oferuje może jeden lub dwa rodzaje – ani nie będziecie się mogli wtedy pochwalić, że macie ruszt ze Stambułu, ale lepszy rydz niż nic. Ruszt pozostaje rusztem.

Już jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że pewne narody można poznać po tym, co wożą ze sobą w bagażniku. W przypadku Turków obowiązkowym wyposażeniem każdego samochodu jest czajniczek do parzenia czaju oraz taki właśnie ruszt. I czasami siekiera, co by już być przygotowanym na wszystko. Często idąc wzdłuż drogi da się zobaczyć pozostałości małych ognisk, bo jak Turek potrzebuje, to Turek robi. A jak przychodzi pora na czaj albo kebaba, to nie ma zmiłuj – trzeba się zatrzymać i jakoś sobie poradzić. Zestaw czajniczek-ruszt-siekiera pozwala więc Turkowi odnaleźć się w każdej sytuacji.

Turcy się nie patyczkują!

Turcy się nie patyczkują!

Zakup rusztu był podyktowany wyższą koniecznością. Parę dni przed przyjazdem do Stambułu siedzieliśmy sobie na plaży nad Morzem Czarnym, kontemplując, jakby tu przyrządzić nad ogniskiem skrzydełka z kurczaka. Potrzeba matką wynalazku, więc obmyliśmy je w słonej wodzie (w ramach przyprawienia) i nadzialiśmy na śledzie od namiotu. Śledzie jak najbardziej zdały egzamin, ale jako że były to zwykłe aluminiowe rurki o okrągłym przekroju, to skrzydełka obracały się swobodnie, zwisając zawsze cięższą stroną w dół. Z jednej strony przypiekły się więc dużo bardziej niż z drugiej, ale i tak były super.

SAMSUNG CSCPrzy najbliższej okazji kupiliśmy więc ruszt, co by w przyszłości uniknąć takich nieudogodnień. Wbrew pozorom ruszt nie przydał nam się zbyt wiele razy – po prostu nie za często mieliśmy okazję do rozpalenia ogniska – ale jak już coś na nim piekliśmy, to zawsze wychodziło wyśmienicie. Chrzest ognia sprawiliśmy naszemu rusztowi w Munzur Vadisi, czyli w parku narodowym, w którym ukrywa się kurdyjska partyzancka armia PKK. Obozując w idyllicznym zagajniku pośrodku gór, z wojskowymi śmigłowcami ponad głowami, mogliśmy się odprężyć i zająć przyrządzeniem pysznej piersi z kurczaka z warzywami.

2014-08-11 21.37.11_DxOWyszła oczywiście wybornie. Razem z płaskimi filetami pomiędzy kratkami rusztu ścisnęliśmy także kawałki bardzo popularnej w tym kraju papryki oraz krążki cebuli. Doprawiliśmy je jeszcze chili zakupionym na bazarze w Stambule. Mięso cudownie przesiąkło aromatem warzyw. Przy okazji na ogniu zrobiliśmy sobie jeszcze zupę soczewicową (również z kurczakiem) oraz zaparzyliśmy miętę, bo zaraz obok, nad strumieniem, jej młode pędy rosły często i gęsto.

Marynata...

Marynata…

2014-08-11 23.27.21_DxO2014-08-11 22.27.38_DxO2014-08-11 22.45.09_DxOInnym razem nasz ruszt przydał się nam, kiedy obozowaliśmy pod mostem w Pulour w Iranie, u stóp Damavandu. Pierwotnie planowaliśmy zostać tam jedynie na jedną noc, ale było tak przyjemnie, że postanowiliśmy pobyczyć się tam jeszcze przez cały następny dzień. Pod wieczór wybraliśmy się na wyprawę do miasteczka po mięso, a cały dobytek i namiot zostawiliśmy pod nadzorem naszego kompana Dana.

Parę sklepów mięsnych oferowało jedynie baraninę (a dokładniej pojedyncze barany, które zwisały sobie z sufitu), ale wszędzie gdzie pytaliśmy o kurczaka (czyli po persku takie gardłowe „morgh”), wskazywano nam na małą rzeźnię gdzieś na uboczu. Kiedy tam się udaliśmy, pan także chciał nam sprzedać barana, ale w końcu mu się przypomniało, że w lodówce ma jeszcze coś, co mogłoby nam przypasować – i przypasowało doskonale: kawałki piersi z kurczaka zamarynowane od razu w przyprawach i cebuli. Czy można było trafić lepiej? Chcieliśmy kupić od razu całą wielką michę, która byłaby w stanie nasycić całą wieś, ale pohamowaliśmy się i wzięliśmy tylko tyle, by starczyło na wieczór i poranek dla trzech osób.

Pod mostem natomiast, krzątając się wokół obozowiska, znalazłem jeszcze pozostawiony przez kogoś rożen. W tym miejscu ludzie całkiem często urządzają sobie pikniki, choć chyba rzadko kiedy ktoś zostaje tam na noc. Irańczycy natomiast lubują się w nabijanych na rożen szaszłykach i pewnie tak jak Turcy ruszty, tak oni wożą ze sobą rożny na czarną godzinę. Ten znaleziony w Polour przejechał z nami jeszcze kilka tysięcy kilometrów po Iranie i dotarł szczęśliwie do Polski, a teraz leży gdzieś w mieszkaniu i czeka na następne wojaże. Bo zdecydowanie – zarówno ruszt, jak i rożen – zostaną już chyba stałymi kompanami naszych podróży. Wam też polecam sobie takie sprawić, jeśli lubicie w podróży pichcić sobie przy ognisku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s