Chyba najwięcej przykrości związanych z nieudanymi zdjęciami z podróży wynika z braku ostrości spowodowanej poruszeniem aparatu. Jeśli zdjęcie jest źle wykadrowane lub niedoświetlone albo jeśli horyzont jest przekrzywiony, to zawsze można to jakoś poprawić, ale jeśli zdjęcie jest nieostre, to raczej nic już się z nim nie da zrobić. Szczególnie problematycznym rodzajem poruszenia jest pochylenie aparatu – wystarczy, że aparat obróci się o kilka minut kątowych w dół lub w bok, a już obraz może być rozmazany. Ograniczenie tego problemu wcale nie musi wiązać się z kupowaniem ultradrogiego sprzętu – a powiem nawet więcej – cena sprzętu nie ma tu nic do rzeczy, dlatego też na samym początku należy wyzbyć się myślenia, że kupując droższy sprzęt zaczniemy robić lepsze zdjęcia.

Wszystko zależy od przyłożenia ze strony wykonującego zdjęcia. Nie spodziewajmy się, że zdjęcie wykonane z perspektywy okna autobusu albo kabiny tira (dla podróżujących autostopem) będzie świetne. Jeśli chcemy z podróży przywieźć wartościowe zdjęcia, warto poświęcić im trochę czasu.

Profesjonalni fotografowie, kiedy tylko mogą, posługują się statywem – czy to przy fotografowaniu krajobrazów, portretów czy nawet scen miejskich. Tylko statyw, odpowiednio ciężki lub odpowiednio dociążony, może zapewnić stuprocentową stabilność i nieruchomość aparatu. Ale nie oszukujmy się – komu w czasie podróży, podczas górskiego trekkingu albo jazdy rowerem będzie chciało się tachać ze sobą statyw i wyciągać go i rozkładać w momencie, kiedy dostrzeże ciekawy krajobraz? Nikomu. Wyciągnięcie statywu z ciasno upakowanego plecaka, rozłożenie nóżek i dopasowanie ich długości do podłoża, przykręcenie aparatu i ustawienie go w odpowiedniej pozycji może zająć nawet kilka minut, a potem trzeba go przecież jeszcze złożyć i z powrotem do tego plecaka wcisnąć.

Sam miałem ze sobą statyw w poprzedniej podróży, a do aparatu podłączyłem go… zaledwie raz. Inna kwestia, że brałem go z myślą o kamerze (i tu bardziej się przydał), chociaż i tak najfajniejsze timelapsy zrobione przy użyciu GoPro wyszły mi na Kazbeku, czyli akurat tam, gdzie statywu nie zabierałem, tylko posiłkowałem się naturalnymi podporami.

Istnieją jednak pewne substytuty dla statywów, dużo bardziej nadające się do zabrania w podróż, ponieważ ich podłączenie i ustawienie można skrócić do kilku sekund – czyli na tyle krótko, że nawet najbardziej opieszały fotograf nie będzie miał wymówki, żeby z nich nie skorzystać! Żaden z nich nie zapewni tej samej stabilności co statyw, ale jak najbardziej przyczyni się do poprawy jakości naszych zdjęć, w szczególności tych robionych w trudnych i niecodziennych warunkach.

Pierwszy z nich to ośmiorniczka, występująca w kilku podstawowych wersjach: małej i lekkiej, ale zdolnej utrzymać tylko niewielkie aparaty (do 300g, a więc nadającej się tylko do kompaktów albo kamer sportowych typu GoPro), średniej, przeznaczonej do nieco większych aparatów (bezlusterkowców, hybryd albo lekkich lustrzanek), no i najcięższej, będącej jednak w stanie udźwignąć nawet lustrzankę ze sporym obiektywem. Warto się nad tym zastanowić, ponieważ lekka wersja, którą posiadamy, waży niecałe 50g! Dwie pozostałe natomiast – odpowiednio 160-190g oraz 230-250g. Co więcej, można takie coś schować do kieszeni i zawsze mieć pod ręką, a dodatkowo specjalny zatrzask pozwala podłączać statyw bez konieczności przykręcania jej od aparatu za każdym razem, dlatego też przygotowanie aparatu do wykonania stabilnego ujęcia trwa co najwyżej parę sekund. Cena: od 10 do 100 zł w zależności od wielkości oraz tego, czy jest to oryginalny Gorilla Tripod od JOBY, czy też chińska podróbka.

12_1_2Taki statyw pozwala umieścić aparat na dowolnym podłożu, a zakres możliwości jest nieprześcigniony. Można więc robić zdjęcia z perspektywy ziemi, dużych głazów (to w pełni naturalna podpora i dość oczywista podczas górskich albo leśnych wycieczek, ale ciężko znaleźć na kamieniu miejsce, które pozwoli ustawić aparat w horyzontalnej pozycji i odpowiednio wykadrować zdjęcie), zwalonego pnia, gałęzi, płotu, a nawet… szampana za 3 złote :D

2014-12-29 23.09.51Drugi substytut to monopod-wysięgnik. My mamy taki lekki, którego używamy głównie do GoPro i który mógłby już sobie nie poradzić z naszym aparatem (Samsung NX1000, ~380g), gdybyśmy próbowali sobie zrobić nim selfie na pełnej długości, jednakże jak najbardziej daje radę jako monopod-podpora w takim sensie, że stanowczo ogranicza efekt poruszenia przez pochylenie oraz zdejmuje z rąk obciążenie, ograniczając tym samym ich drganie. Monopod ma długość około metra, można go więc oprzeć o ziemię lub dowolną inną podporę, która jest za niska, by robić zdjęcia bezpośrednio z niej (np. ławka) albo nawet można go sobie zatknąć za pasek i zachować swobodę poruszania się. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale jak na warunki podróżnicze jak najbardziej rozsądne. Taki wysięgnik także bez problemu mieści się w kieszeni, a więc zawsze jest pod ręką. Wersja, którą my mamy (pokazana na poniższym zdjęciu) waży około 110g i ma długość 105cm. Kosztuje jakieś 30 zł.

W gruncie rzeczy wysięgnik zadziała na plus nawet wtedy, kiedy o nic go nie oprzemy, tylko będzie sobie zwisał swobodnie pod aparatem – zadziała wtedy jak taka długa przeciwwaga i również ograniczy efekt pochylenia aparatu w momencie wykonywania zdjęcia. Warto także przyjrzeć się jego ruchowi w zwisie – drgań aparatu można nie dostrzegać, ale ruch końcówki wysięgnika jest już wyraźny.

monopod_gopro_17Trzecie urządzenie to kijek trekkingowy pełniący jednocześnie funkcję monopoda – po prostu na końcu posiada śrubę do przykręcenia aparatu lub nawet obracalną głowicę. Sam w sobie taki monopod waży tyle, co normalny kijek trekkingowy albo statyw z niższej półki, czyli około 300g. Zapewnia na pewno dużo większą stabilność, niż monopod opisany powyżej (powinien bez trudu utrzymać lustrzankę), jednakże jego długość regulowana jest tak jak w innych kijkach trekkingowych, czyli poprzez odkręcanie i wysuwanie elementów – nie daje więc możliwości błyskawicznego dopasowania długości, ani też nie da się go schować do kieszeni. Zabieranie go w podróż jest sensowne jedynie wtedy, gdy zamierzamy wziąć ze sobą również drugi kijek do pary, czyli jeśli zamierzamy chodzić sporo po górach – w innym przypadku chyba już lepiej zaopatrzyć się w monopod z prawdziwego zdarzenia, niż w jego substytut. Cena: około 100 zł, wysokość zbliżona do tradycyjnych monopodów. Z opisanej powyżej trójki urządzeń jest to jednak jedyne, którego my w najbliższą podróż nie będziemy zabierać.

954555_BB_00_FB.EPS_1000Zdecydowana większość zdjęć podróżniczych mimo wszystko jest i będzie wykonywana z ręki, bez użycia jakiegokolwiek dodatkowego sprzętu. Jednakże również w tym przypadku można ograniczyć problem poruszenia aparatu. Po pierwsze, warto nauczyć się odpowiednio trzymać aparat, aby zminimalizować drganie rąk. Można to zrobić poprzez oparcie łokci na własnym brzuchu albo na dowolnej podporze. A jeśli już mamy do dyspozycji podporę, to równie dobrze można postawić na niej sam aparat. Dlatego też po drugie – warto nauczyć się wyszukiwać w terenie takie właśnie podpory: murki, ławki, słupki, parkany i tak dalej. Niech to się stanie nawykiem! Niektórzy fotografowie wykorzystują także pasek od aparatu odpowiednio owinięty wokół przedramienia i naprężony, aby ograniczyć wpływ drgających rąk na jego poruszenie:

ScottKelby_DxOPo trzecie, należy ograniczyć poruszenie aparatu w momencie wykonywania zdjęcia. Jak? Wystarczy, ustawić samowyzwalacz na 2-5 sekund. Chodzi o to, że kiedy wciskamy spust migawki, aparat może lekko się poruszyć, a to jest w stanie zepsuć cały efekt. Jeśli masz do dyspozycji opisany wyżej wysięgnik, zwróć uwagę, jak poruszy się jego swobodnie zwisająca końcówka w momencie, gdy wciskasz spust.

Samowyzwalacz jest pomocny zarówno w przypadku wykonywania zdjęć z ręki (wtedy unika się nieostrości związanej z wciśnięciem spustu, ale nie tej spowodowanej drżeniem rąk), jak i zdjęć z naturalnej podpory, gorilli czy statywu – wtedy pozwala wytłumić jakiekolwiek drgania. Należy jednak szczególnie uważać, robiąc w ten sposób zdjęcia na ruchliwym bazarze w Bangkoku lub Marrakeszu – w momencie, kiedy ręce tracą chwilowo kontakt z aparatem, czyjeś palce mogą okazać się lepkie!

Kiedy stabilizacja jest szczególnie ważna? Po pierwsze podczas robienia zdjęć krajobrazów, po drugie – przy słabym oświetleniu (zdjęcia w nocy lub w prywatnych domach), ale generalnie – zawsze lepiej mieć podporę dla aparatu niż jej nie mieć. Gorilla przyda się, kiedy będziemy robić wspólne zdjęcie z naszymi gospodarzami z aparatu ustawionego na szafce pod telewizorem, a monopod, kiedy będziemy chcieli sportretować napotkaną po drodze osobę.

Na koniec jeszcze zagadka: co przedstawia zdjęcie umieszczone na samej górze tego artykułu i o ile ładniejsze byłoby, gdybym nie robił go z perspektywy jadącego tira, tylko miał możliwość ustawienia odpowiednich parametrów na stabilnym aparacie?

A teraz przypomnij sobie, ile razy podczas rodzinnych spotkań przy wigilijnym stole albo na imieninach wujka padały pod Twoim adresem te same, oklepane pytania: kiedy w końcu znajdziesz porządną pracę, kiedy sformalizujesz swój związek albo jak niby wyobrażasz sobie wychowanie dzieci. Widzisz? Wszyscy martwią się o Twoją stabilizację, więc pokaż im, że Ty też myślisz o niej każdego dnia w czasie swoich podróży!

Źródła zdjęć: http://www.ozhut.com.au, http://www.systembank.pl, http://www.conrad.pl, Scott Kelby: Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. 195 ujęć Scotta Kelby’ego, str. 35.

Reklamy

5 thoughts on “Stabilizacja w podróży – czyli sposoby na ostrzejsze zdjęcia

  1. Statyw wcale nie musi być duży, drogi i ciężki. Tym bardziej do NX1000 (sami używamy). Wystarczy kupić jakiś lekki statyw z gwintem u góry i na dole (my mamy Hame traveller Mini Pro która waży 760 g i po złożeniu ma wymiary 44 cm). Do dolnego gwintu kupujemy nakrętkę i wieszamy tam na sznurku np, butelkę wody (oczywiście jak bardzo wieje, bo tak to nie potrzeba nic). Rozłożenie statywu zajmuje 30 sek i można go przypiąć z boku do plecaka żeby ciągle tam nie grzebać. A nie wyobrażam sobie trzymać NX1000 + 50-200 mm na wysięgniku od GoPro, albo na tym gorilla tripod.

    • Racja, ale pierwsza rzecz, na którą muszę zwrócić uwagę to to, że Wy podróżujecie głównie motorem :P Wtedy zabranie ze sobą statywu (ile by nie ważył) nie jest dużym problemem. Nie jest dużym problemem także przy krótkich trekkingach. A co, jeśli plecak (i w nim cały dobytek) trzeba nosić ze sobą cały czas przez miesiąc, dwa, rok? Wtedy te dodatkowe 760g (w moim przypadku 535g) to już spora różnica. Dlatego też w żadną następną podróż nie zamierzam zabierać statywu, przynajmniej dopóki nie poruszam się własnym transportem zmechanizowanym. Samsungowy 50-200mm faktycznie jest już sporo cięższy niż kitowy obiektyw albo stałki (w nic ponad to nie celujemy), ale myślę, że ten wysięgnik do GoPro w 100% spełniłby opisane w artykule zadanie – nie ma przecież zapewnić całkowitej stabilności (takiej żeby się dało robić zdjęcia na długich ekspozycjach), tylko ograniczyć problemy związane z drganiem rąk i pochyleniem aparatu, często w sytuacjach zupełnie niecodziennych i niespodziewanych, np. podczas spaceru po zatłoczonym bazarze – do tego powinien nadać się znakomicie. Opisany w artykule gorillapod mógłby już nie dać sobie rady z tym obiektywem, ale cięższa wersja, z metalowymi podzespołami, już jak najbardziej.
      Możesz mi jeszcze powiedzieć, jak często korzystacie ze statywu? Ile razy wyciągaliście go w podróży po Bałkanach?

  2. W motocyklu jest ten problem, że trzeba się tam spakować (a jak jedzie się w 2 osoby to jest mniej miejsca niż w plecaku). Waga nie ma znaczenia, ale już rozmiar jak najbardziej ;) W podróży po Bałkanach nie wyciągnęliśmy ani razu bo go nie mieliśmy. Nie było by go gdzie spakować, ale jak by był to na pewno był by używany (chociaż większość zdjęć i tak była robiona z ręki z jadącego motocykla). Wysięgnik do GoPro według mnie spisuje się tylko z GoPro. Aparat jest zdecydowanie za ciężki i z pewnością mniej drga mi ręka z samym aparatem niż z aparatem na 60 cm kiju. Jak ktoś ma chodzić z plecakiem parę miesięcy, albo rok to już mu się plecy przyzwyczają i do statywu :P Tak że statyw jedzie z nami do Islandii i ani myślę z niego rezygnować ;)

    • Oj, wierz mi, że jakbyś miał kilka miesięcy nosić statyw na plecach, to kląłbyś na niego co chwilę :D Wzięcie go na jednodniowy trekking, kiedy ma się zamiar skupić na robieniu zdjęć, a noszenie go przez kilka miesięcy to zupełnie inna bajka. I raczej właśnie dla osób zamierzających nosić plecak kilka miesięcy proponowane są tu te substytuty :)

  3. Michał, Wy podróżujecie trochę bardziej „stacjonarnie” ;) Na Islandii będziecie mieli gdzie zostawić część rzeczy, nocować też pewnie będziecie głównie w jednym miejscu. My w ostatniej podróży przez 2,5 m-ca mieliśmy dosłownie kilka dni, w których nie nosiliśmy ze sobą dosłownie wszystkiego. Wtedy każdy gram ma znaczenie. I nie wyobrażam sobie: odpinania statywu od plecaka, rozkładania go, przykręcania aparatu, robienia zdjęcia i powtarzania całej procedury w drugą stronę w celu przypięcia/włożenia go z powrotem na właściwe miejsce podczas każdej ciekawej fotograficznie sytuacji w słabym oświetleniu- czyli zwykle w pomieszczeniach, na bazarach, w mieście. Wtedy po prostu szkoda na to czasu, a najgorsze co można zrobić to zrezygnować ze zrobienia zdjęcia. Co do wysięgników do GoPro- są podobne rozmiarowo wysięgniki, niewiele cięższe a zdolne utrzymać lustrzankę z dużym obiektywem, dobrze spiszą się więc też jako monopod.
    W naszym przypadku statyw po prostu się nie sprawdza, jesteśmy chyba zbyt leniwi by go używać ;) A zdjęcia nocne robiliśmy może ze dwa razy i to bez użycia statywu. A taka dodatkowa stabilizacja połączona z samowyzwalaczem pozwala uzyskać ostrość nawet przy kilkusekundowym naświetlaniu, co jest wystarczające w większości sytuacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s