Wróciliśmy tylko na chwilę, pół roku może rok. Uzbierać kasę, pozamykać swoje sprawy, ułożyć plany. Zasiedzieliśmy się tu trochę za bardzo, zawieszeni między gonieniem za marzeniami a codziennością. Nie jest łatwo studiując oszczędzać na podróż życia. Cyferki na koncie rosną powoli a każdy dzień i tydzień mija zbyt szybko. Za szybko by się zatrzymać, zastanowić i czerpać radość z mijającego czasu- którego brakuje na wszystko. Zdecydowanie potrzebuję oddechu po nerwowym, ciężkim roku.

Dlatego koniec z zakorkowanym, brudnym i śmierdzącym wymiocinami turystów miastem. Będę łamać schematy- pierwszego lipca przeprowadzam się w Bieszczady, by zamiast spalin wdychać zapach świerków. Mieszkać tuż przy Parku Narodowym. W wolnych chwilach leżeć na połoninach, czytać cudowne reportaże z podróży, marzyć i planować. Przede mną dwa miesiące oglądania wschodów i zachodów słońca w górach, dwa miesiące cudownych zapachów, bliskości przyrody i świeżego powietrza zamiast smogu. Będę te wszystkie wspaniałości mieć zaraz za oknem, w zasięgu ręki zamiast kilku godzin autobusem. No dobra, z tymi wschodami słońca trochę przesadziłam, kto mnie zna ten wie, że jestem strasznym śpiochem :P

Jeśli zastanawiacie się jak, dlaczego i zżera Was zazdrość- po prostu znalazłam tam pracę. I choć pewnie tych cudownych, wolnych dni będzie mniej niż potrzeba cieszę się jak dziecko bo wstyd się przyznać, ale w Bieszczadach byłam tylko raz w życiu. Chyba tak bardzo boję się wyjazdu do pracy za granicę, że na przekór wszystkiemu postanowiłam zamiast na zachód wyjechać na wschód. Bo godne pieniądze można zarabiać też w Polsce, do tego w idealnej scenerii do życia, odpoczynku, planowania i refleksji. Bo droga do spełnienia marzeń nie musi być pełna wyrzeczeń. Też może być marzeniem.

A co z wyjazdem do Azji? Nie zrezygnowaliśmy z wymarzonej podróży, choć cały czas zmieniamy jej koncepcję a datę rozpoczęcia przełożyliśmy już kilkukrotnie, bo nowe wydatki mnożą się szybciej niż oszczędności.

W pewnym sensie podróż zaczynamy już teraz, przez 3 miesiące będziemy się tułać po Europie. Krzysiek jest w drodze UK, krainy mlekiem i miodem płynącej, gdzie pieniądze spadają z nieba. Ja wyjeżdżam w Bieszczady. We wrześniu spotykamy się we Francji, na winobraniu. Wracamy tylko na chwilę pożegnać się z rodziną i pozałatwiać te wszystkie nudne rzeczy, które powinno się ogarnąć przed wyjazdem bez daty powrotu. Ubezpieczenia, wizyty u dentysty i inne przeglądy zdrowia, dziekanka na uczelni, pełnomocnictwa, uzupełnianie apteczki, ostatnie szczepienia i pakowanie plecaków. Uff, chyba odpoczniemy jak już będziemy w tej całej Azji :D

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s