Zanim zrobisz pierwszy krok – czyli o czym pamiętać przed długą podróżą

W podróży najlepiej jak ognia unikać planowania. Wyjazdy, zwłaszcza te dłuższe, kilkumiesięczne, nie sprzyjają układaniu dokładnego programu, a planowanie trasy palcem po mapie szybko weryfikują niespodziewane sytuacje w drodze. Pewne rzeczy trzeba jednak przemyśleć i przeanalizować wcześniej, by w trasie nie obudzić się w sytuacji bez wyjścia. Poniżej zawarłam spis kwestii formalnych, które zajmowały naszą uwagę na długo przed podróżą. Artykuł nie skupia się na wyjazdach w żaden konkretny zakątek świata – zawarte tutaj informacje powinny więc przydać się niezależnie od tego, o jakiej podróży marzycie.

1. Granice

Przy dłuższych wyjazdach szczegółowe układanie trasy zwykle nie ma sensu, jednak warto mieć ogólną orientację jak wygląda przekraczanie granic na naszej drodze. Część przejść granicznych nie obsługuje ruchu międzynarodowego. Gdzieniegdzie nie będziemy mogli też przekroczyć granicy pieszo. Niektóre przejścia są zamykane na święta państwowe, wiele z nich nie działa całodobowo i często nie pracuje w weekendy. Lepiej uniknąć niespodzianek, nadkładania drogi i sytuacji bez wyjścia (kończąca się wiza czy brak kasy na samolot) i sprawdzić, czy przejścia graniczne na które się udajemy obsługują ruch międzynarodowy i przypadkiem nie są zamknięte w danym okresie. Powinniśmy też zwrócić uwagę na godziny otwarcia. Warto zorientować się, jak w praktyce wygląda przekraczanie danej granicy, by nie dać się naciągnąć na łapówki czy horrendalnie drogą taksówkę.

2. Wizy

Najwygodniej byłoby mieć wszystkie wizy wbite w paszporcie jeszcze przed wyjazdem z kraju. Kiedy wyjeżdżamy na dłużej będziemy musieli kombinować po drodze, bo większość z nich jest ważna nie dłużej niż 3 miesiące. Sprawdźmy, które wizy możemy wyrobić na granicy, a po które lepiej udać się do ambasady. Ważne jest też to, że nie każdą wizę dostaniemy w każdym kraju po drodze. Niektóre ambasady nie wydają też wiz osobom, które nie są obywatelami kraju w którym znajduje się ambasada. Ceny za daną wizę w zależności od kraju wyrabiania też się różnią i gdzieniegdzie zapłacimy mniej. Przy długiej podróży umiejętne zaplanowanie trasy pozwoli nam zaoszczędzić na wizach sporą sumę. Kwestie wizowe warto sprawdzać biorąc pod uwagę kilka krajów do przodu. Lepiej nie musieć zmienić trasy tylko dlatego, że w miejscu, gdzie jesteśmy obecnie nie dostaniemy wizy do kolejnego państwa.

3. Pogoda i klimat

Planując wielomiesięczną podróż przez różne strefy klimatyczne warto kolejność krajów dobrać tak, by w każdym miejscu trafić na taką pogodę, jaka nam odpowiada. Lepiej unikać skrajnych temperatur i ciągłych opadów, bo na dłuższą metę nie odbije się to dobrze ani na naszym morale, ani na samopoczuciu, ani nawet na zdrowiu. W Internecie lub w przewodnikach bardzo łatwo jest znaleźć konkretne informacje, jakie miesiące są najlepsze na odwiedzanie konkretnych miejsc. Przydaje się także umiejętność czytania diagramów klimatycznych – rzut oka na taki diagram pozwala określić, kiedy będzie lało, a kiedy będzie względnie sucho, oraz czy raczej się zgrzejemy czy zmarzniemy. Niekiedy różnice mogą być spore nawet pomiędzy punktami nieodległymi na mapie.

Posiadając taką wiedzę będziemy mogli odpowiednio wcześniej pomyśleć o zaopatrzeniu się w ciepłe rzeczy albo wprost przeciwnie – zastanowić się, co zrobić z zimowymi rzeczami jeśli właśnie wjeżdżamy w tropiki. Warto zdawać sobie sprawę z tego, jakich minimalnych temperatur możemy się spodziewać i tak zorganizować trasę i zawartość plecaka, by przypadkiem nie zaskoczyły nas mrozy albo ogromne upały.

4. Kwestie zdrowotne

Szczepienia, apteczka i lekarz medycyny podróży to podstawa. Jeśli stale przyjmujemy jakieś leki zawsze warto mieć zapas i planować zakupy tak, by wykluczyć ryzyko, że gdzieś nie będziemy mogli ich dostać. To może okazać się szczególnie ważne, gdy wyruszamy na dłużej w mniej cywilizowane rejony. Dla mnie podstawą przed każdą podróżą jest wizyta u dentysty i pozbycie się nawet najdrobniejszych ubytków. Warto przemyśleć też inne badania profilaktyczne, szczególnie gdy wyjeżdżamy na dłużej. Z drugiej strony rutynowa wizyta np. u ginekologa gdzieś na końcu świata mogłaby być fajną przygodą ;) Jeśli wyjeżdżacie z drugą połówką i nie planujecie powiększenia rodziny warto zastanowić się, jaką antykoncepcję zastosujecie podczas podróży. Dostępne są metody długoterminowe, które mogą odsunąć ten problem nawet do końca wyjazdu.

Przede wszystkim należy jednak dowiedzieć się, jakich chorób możemy spodziewać się w odwiedzanych krajach. Tutaj z pomocą przychodzi lekarz medycyny podróży – to jego możemy wypytać o wszystko. Zazwyczaj w swoim gabinecie będzie miał mnóstwo broszurek informacyjnych, którymi chętnie się podzieli. Ważne, by poznać przynajmniej główne objawy chorób występujących w danym regionie, szczególnie tych, na które nie można się zaszczepić (np. malaria, denga). Zdolność wczesnego zauważenia ich u siebie lub u partnera może uratować życie.

5. Pieniądze

Czy raczej dostęp do nich. W podróży utrata karty bankomatowej wiąże się z poważnymi problemami. Za granicą raczej nie wyrobimy duplikatu kart, dlatego uważam, że jedno konto na dłuższy wyjazd to zdecydowanie za mało. Warto wziąć ze sobą kilka kart płatniczych, najlepiej z różnych banków. Pozwoli to uniknąć nieprzyjemności związanych z zablokowaniem karty przez bank czy utratą którejś z nich. Jedną kartę warto schować głęboko, tak by ewentualna utrata portfela nie wiązała się z koniecznością przerwania podróży i korzystania z pożyczek w ambasadzie. Nie ma uniwersalnej recepty i nie istnieje idealny bank dla podróżników. Warto przeanalizować oferty różnych banków, porównać koszty wypłat z bankomatów, przewalutowań i prowadzenia rachunku, a także dowiedzieć się, czy nasz bank nie należy do jakiejś większej grupy kapitałowej, mającej oddziały w różnych krajach – to pozwoli uniknąć wielu niepotrzebnych wydatków. Warto też otworzyć konto walutowe, na wypadek, gdybyśmy potrzebowali twardej waluty. W tym przypadku przyda nam się również konto na przynajmniej jednym z kantorów internetowych.

6. Ubezpieczenie

Najlepiej gdybyśmy go nie potrzebowali. Mimo patrzenia na naszą podróż w pozytywnych barwach należy wziąć pod uwagę ewentualne choroby czy wypadki. Nie na wszystkie dolegliwości pomoże aspiryna, więc jeśli nie chcemy zrujnować sobie zdrowia albo budżetu warto się ubezpieczyć. Nie zawsze musimy wydawać kupę kasy na polisę ubezpieczeniową. Ciekawą opcją są różnego rodzaju karty oferujące również ubezpieczenie (Planeta młodych, EURO26, ISIC, Twoja Karta Podróże). Należy dokładnie przejrzeć wyłączenia od odpowiedzialności, bo niektóre z nich nie działają np. w przypadku chorób tropikalnych, a wersje podstawowe ubezpieczeń nie obejmują skręceń czy zwichnięć. Jeśli wybieramy się na trekking powyżej 2500m albo zamierzamy nurkować warto rozszerzyć ubezpieczenie o sporty wysokiego ryzyka. Warto też sprawdzić ofertę naszego banku, bo niektóre dołączają do kont osobistych darmowe ubezpieczenia kosztów leczenia za granicą.

7. Pełnomocnictwa

Warto rozważyć udzielenie pełnomocnictwa notarialnego do reprezentowania nas w różnych instytucjach na wypadek nieprzewidzianych sytuacji. Być może będziemy musieli załatwić coś w banku, na uczelni czy u operatora naszego telefonu albo Internetu. Najlepiej oczywiście pozamykać wszystkie umowy przed wyjazdem, jednak kiedy nie mamy takiej możliwości warto mieć osobę, która w odpowiednim czasie złoży za nas rezygnację z usługi albo zamówi nową kartę debetową.

8. Kopie dokumentów

Na wypadek zgubienia lub kradzieży dokumentów – szczególnie tego najważniejszego, czyli paszportu, ale także ubezpieczenia czy wiz – warto zrobić ich kopie: papierową oraz elektroniczną. Papierowe kopie najlepiej włożyć do foliowej torebki (to ochroni je przed zamoczeniem) i schować gdzieś na dnie plecaka, a elektroniczne – wysłać na maila do siebie oraz do kogoś bliskiego. W ten sposób w krytycznej sytuacji unikniemy niepotrzebnych problemów.

9. Telefon i aplikacje

Smartfon to przydatna rzecz w podróży, ale nie tylko do robienia zdjęć i wrzucania ich na Facebooka. Przed wyjazdem dobrze jest zainstalować na nim kilka aplikacji, które mogą się przydać. Po pierwsze – VPN, czyli aplikacje pozwalające ominąć zabezpieczenia i blokady – warto więc też zawczasu zainteresować, które kraje takowe blokady stosują (najbardziej znane z tego są Chiny i Iran). Dobrze jest zainstalować kilka aplikacji VPN – nigdy nie wiadomo, która zadziała. Oprócz nich przyda się także aplikacja do przeglądania map, pozwalająca na zapis map offline (np. maps.me lub aplikacje umożliwiające przeglądanie map OpenStreetMap), aplikacja dająca dostęp do konta bankowego, słowniki offline, a dla prowadzących blogi – narzędzia blogerskie.

Można oczywiście spakować plecak i wyjść z domu bez realizacji żadnego z wspomnianych aspektów przygotowań. Zwykle jednak od podjęcia decyzji o wyjeździe do samej podróży mija trochę czasu, który możemy spożytkować – oprócz przeżywania przygód w głowie – na zabezpieczenie się przed możliwymi trudnościami. Dzięki temu data wyjazdu nie wydaje się aż tak odległa i z mniejszą niecierpliwością skreślamy pozostałe dni w kalendarzu, bo przecież przygotowując się do wyjazdu czujemy się już trochę jak w podróży.

Reklamy

Co zrobić, by nie zmęczyć się podróżą?

Podróżowanie to niełatwa sprawa. Trzeba się trochę nachodzić, nadźwigać, napocić, sto razy przepakować plecak i sto razy uświadomić sobie, że najpotrzebniejsza rzecz znajduje się na jego dnie. Podróżowanie to nie tylko wspaniałe przeżycia i wspomnienia, ale także spory wysiłek fizyczny i psychiczny, który prędzej czy później zaczyna człowiekowi dokuczać. Przekraczając próg po raz pierwszy nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko dopadnie nas tęsknota za domem. Prawdopodobnie niejednokrotnie zdarzyło się, że ktoś przerywał swoją wymarzoną podróż dookoła świata, bo po prostu przerósł go rozmach przedsięwzięcia i miał tego wszystkiego dość wcześniej niż przypuszczał.

Nas też podróże męczyły i zawsze męczyć będą – taki to już styl życia, w którym plecak sam się nie uniesie. Cały czas jednak zdobywamy doświadczenie, żeby nasze podróże były jak najbardziej przyjemne i żebyśmy nigdy nie mieli ich dość. Poniżej zebrałem wszystko to, czego się dotychczas nauczyliśmy – i mam nadzieję, że nasze doświadczenie przyda się Tobie, jeśli właśnie planujesz swoją podróż życia.

Zacznijmy od tego, czym możemy zająć się jeszcze przed wyjściem z domu.

Podróżuj na lekko

Nic tak nie obniża morale w podróży, jak konieczność przemaszerowania kilku kilometrów z ciężkim plecakiem. Dodatkowo z wielkim bagażem na plecach i z siatami w rękach dużo trudniej wsiąść do autobusu, przecisnąć się przez tłum na ulicy czy załadować do samochodu. Wszystko to z czasem męczy i obniża komfort psychiczny. Przed wyjazdem warto więc zainwestować w ograniczenie wagi ekwipunku, nawet jeśli miałoby to pochłonąć sporą część budżetu.

Najwięcej kilogramów można zaoszczędzić na ubraniach: warto zwrócić uwagę na materiały, z których są one wykonane – niektóre są po prostu cięższe niż inne. Sporą różnicę zrobi także zamiana śpiwora syntetycznego na puchowy (który kosztuje sporo, ale to inwestycja w przyszłość) czy zakup bezlusterkowca zamiast lustrzanki. Najprościej jednak wagę plecaka można ograniczyć po prostu nie zabierając tych rzeczy, które nie są absolutnie potrzebne.

Kiedy tylko możesz, zostawiaj swój plecak w bezpiecznym miejscu (w hostelu, w czyimś domu lub nawet na zapleczu kawiarni) i poruszaj się z lekkim plecaczkiem. Jeśli natomiast Twoja planowana trasa obejmuje pętle, możesz zostawić w jednym miejscu rzeczy, które nie będą Ci potrzebne przez następne dni, a potem po nie wrócić. Robiłem tak niejednokrotnie w Maroku (np. jadąc na pustynię), natomiast w podróży do Iranu taką „bazę wypadową” urządziliśmy sobie w Tbilisi – najpierw pojechaliśmy na Kazbek, zabierając tylko sprzęt przydatny w górach, po czym wróciliśmy, przepakowaliśmy się, zostawiając ciepłe zimowe ubrania, i ruszyliśmy na południe.

2014-07-25 08.08.24_DxO

Pierwszy dzień podróży. Iza już ma dość.

Nie spiesz się

Nie klep na siłę kilometrów, nie ganiaj od autobusu do autobusu ani nie biegaj pomiędzy zabytkami, żeby je po prostu zaliczyć. Podróż to nie wyścig! Jeśli masz ograniczony czas – to ogranicz także ilość rzeczy, które chcesz w tym czasie zrobić. Znajdź idealne tempo dla siebie. Są tacy, którzy lubią spędzanie całych dni w drodze, ale nie każdemu to odpowiada. Wielogodzinne bujanie się na siedzeniu samochodu jest na dłuższą metę bardzo męczące.

W podróży do Iranu zrobiliśmy 17 000 km autostopem w 2,5 miesiąca… I oboje zgodnie stwierdziliśmy, że to zbyt dużo w zbyt krótkim czasie.

DCIM102GOPRO

W hipisowskim camperze nieźle nas wytrzęsło… ale nie zapomnimy tego do końca życia!

Dobrze się wysypiaj

Wyspany podróżnik to zadowolony podróżnik. Jasne, że można zarwać nockę, żeby szybciej znaleźć się u celu wyprawy, ale na dłuższą metę się to nie sprawdza. Prędzej czy później powieki zaczną się przymykać i trzeba będzie nadrobić zaległości w spaniu. Porządny, komfortowy sen jest szczególnie ważny, jeśli przemieszczamy się rowerem (zresztą – po całym dniu pedałowania i tak każdy uśnie jak niemowlę) lub kiedy planujemy górski trekking na następny dzień – lepiej nie skręcić sobie kostki na kamieniach z powodu osłabionej koncentracji. Niewystarczająca ilość snu może powodować także irytację i rozdrażnienie, a to może prowadzić do spięć z towarzyszami podróży albo nawet z przypadkowo napotkanymi ludźmi – a tego lepiej unikać.

Swoją dobową aktywność warto dostosować tak, aby zmaksymalizować wykorzystanie światła słonecznego, kiedy dzień jest krótki, lub – przebywając w rejonach wybitnie gorących – spać w czasie najbardziej upalnej pory dnia, by móc lepiej wykorzystać chłodniejsze godziny wieczorne. Najlepiej po prostu przyjrzeć się aktywności lokalnych mieszkańców i robić to, co oni. Swoją drogą często zwyczajnie nie ma co robić, bo o danej porze wszystko jest pozamykane, a ludzie idą spać.

SAMSUNG CSC

Leżanka w tirze to najlepsze miejsce na nadrobienie zaległości!

Daj odetchnąć swojemu towarzyszowi

Jeśli podróżujesz z partnerem lub większą grupą to dawajcie sobie czasem wolną rękę – nie musicie wszystkiego robić razem. Jeśli czujesz, że potrzebujesz w danym momencie odpoczynku – powiedz o tym swojemu towarzyszowi i pozwól mu robić w tym czasie to, na co ma ochotę. Nie daj się ciągać po atrakcjach, które Cię nie interesują, ani także nie ciągaj nikogo na siłę.

Dwie osoby podróżujące razem są niemalże „skazane” na siebie – spędzają ze sobą dużo więcej czasu, niż gdyby mieszkały razem w jednym domu. Może przez to dochodzić czasem do spięć i kłótni, które bardzo negatywnie wpływają na morale w podróży. Ważne jest, aby także od siebie czasem odpocząć, dać sobie chwilę wytchnienia, spędzić trochę czasu w samotności lub w innym towarzystwie.

DCIM123GOPRO

Kaukaz. Czyż może być lepsze miejsce, żeby się pokłócić?

Dawkuj sobie kontakty z ludźmi

To, czego najprędzej można mieć w podróży powyżej uszu, to ludzie. Szczególnie męczą oczywiście ci wszyscy naganiacze, których pełno w pobliżu atrakcji turystycznych, ale trzeba umieć sobie z nimi radzić. Moja metoda to wyuczenie się odpowiedniej odmownej frazy w lokalnym języku plus – co ważniejsze – odpowiedniej mowy ciała połączonej ze szczerym uśmiechem. Większość takich naganiaczy nie jest po prostu do tego przyzwyczajona i reaguje zdziwieniem, bo nie tego spodziewali się od pierwszego lepszego turysty. Zbitego w ten sposób z tropu naganiacza łatwo spławić. Zawsze staram się być jednak uprzejmy – no chyba, że ktoś mnie już naprawdę zdenerwuje.

Inaczej sprawa ma się w miejscach, gdzie gościnność jest ogromna, ale turystyka nie za bardzo dociera. Tubylcy, którzy od dawna nie widzieli Europejczyka (do tego z plecakiem) są po prostu ogromnie ciekawi i zarzucają przybysza gradem pytań. Gorzej, jeśli na tę samą serię pytań przychodzi nam odpowiedzieć po raz dziesiąty w ciągu godziny. Ale czy to wina tego człowieka, że jest ciekawy i chce pogadać, a nie wie, że przed nim pytał o to samo już tuzin osób? Niestety wzbierająca w zniecierpliwionym podróżniku fala złości może w końcu wylać się na Bogu ducha winnego człowieka lub – nawet częściej – zostać później skierowana na towarzysza podróży. To może prowadzić do dalszych spięć.

Jak więc sobie z tym radzić? Najważniejsza jest oczywiście cierpliwość i wyrozumiałość, ale warto sobie także od casu do czasu zrobić wolne i zwyczajnie odciąć się od ludzi: zaszyć się w lesie, w górach lub na dzikiej, opustoszałej plaży.

SAMSUNG CSC

Wiecie, jak opędzić się od chmary armeńskich dzieci? My też nie.

Rób sobie przerwy od podróżowania

Raz na jakiś czas warto zrobić sobie „wakacje od wakacji”, czyli zatrzymać się w jakimś miejscu na jakiś czas i odciąć na chwilę od zewnętrznego świata. Na krótki postój najlepiej nada się jakiś cichy hostel, ponieważ mamy wtedy pełną kontrolę nad tym, kiedy wchodzimy i wychodzimy albo czy zamierzamy byczyć się w łóżku przez cały dzień. Ten czas możemy wykorzystać także na zrobienie prania czy przegrzebanie plecaka w poszukiwaniu niepotrzebnych rzeczy.

Hostel lub pensjonat to znacznie lepsza opcja niż w przypadku CouchSurfingu czy bycia zaproszonym do czyjegoś domu, gdzie mimo wszystko nasza aktywność jest uzależniona od gospodarza, który zazwyczaj będzie chciał pokazać okolicę lub będzie ciekawy naszych opowieści. W przypadku CouchSurfingu samo jego podstawowe założenie to wymiana kulturowa – więc lepiej nie oczekiwać po gospodarzu, że po prostu da nam darmowy nocleg i zostawi nas w spokoju. Tak to nie działa.

2014-09-30 20.22.12

Alex, nasz hotelowy anioł z Tbilisi. Dla naszej wygody była gotowa nawet kroić cebulę!

Zrób czasem coś „codziennego”

Przychodzi taki moment, kiedy podróżniczych wrażeń mamy po prostu powyżej uszu i jedyne, na co mamy ochotę, to powrót do normalnego, codziennego trybu życia. Pamiętam jak wracałem z Maroko i za każdym razem, kiedy zamknąłem oczy, widziałem siebie układającego równo złożone ubrania w szufladzie. Po prostu miałem dość codziennego pakowania plecaka i upychania ubrań na jego dnie. Jedyne, czego mi było trzeba, to własna szafa albo komoda, a najlepiej – także własna lodówka! Kiedy zaś wracaliśmy z Izą z Iranu oboje mieliśmy straszną ochotę na układanie puzzli. Zaraz po powrocie pojechaliśmy do całodobowego Tesco (tylko to było otwarte o 1 w nocy), kupiliśmy pierwsze lepsze puzzle z 2000 elementami i potem przez kilka godzin ślęczeliśmy nad nimi w kuchni.

Nie trzeba jednak wracać do domu, żeby zaspokoić takie zachcianki w podróży. Niekiedy po prostu wystarczy znaleźć jakieś spokojne miejsce, przypominające dom, i zrobić coś „normalnego”: ugotować obiad w normalnym garnku na normalnej kuchence gazowej, zagrać w planszówkę lub obejrzeć film. Zazwyczaj idealnie nada się do tego wspomniany wyżej hostel.

2014-09-11 19.06.34

Iza i Dan pogrążeni w Internetach. Ja się tylko przyglądam (nie działa mi VPN). Jedyna kawiarnia z WiFi znaleziona w całym Teheranie.

Nie bój się leżeć do góry brzuchem

Mimo że wylegiwanie się na słońcu to raczej domena turystów spędzających czas w kurortach, to nawet najbardziej aktywnemu podróżnikowi raz na jakiś czas nie przyniesie to wstydu. Czasem miejsce na obóz jest tak urocze, a widoki wokół tak piękne, że po prostu nie chce się człowiekowi rano składać namiotu i wszystkiego pakować. Czemu by nie zostać na cały dzień? Jutro przecież też jest dzień! Ot, my na przykład pewnego razu stwierdziliśmy, że nasza miejscówka pod mostem w Pulour jest tak piękna, że z chęcią prześpimy pod nim jeszcze jedną noc. Jedyne, co zrobiliśmy przez cały dzień, to wyprawiliśmy się do wioski po kurczaka, a potem upiekliśmy go nad ogniskiem.

DCIM123GOPRO

Unikaj chorowania w podróży

I nie chodzi mi tylko o prewencję takich paskudztw jak malaria czy denga, ale o wszystko, co jest w stanie rozłożyć człowieka na łopatki i przykuć do łóżka. Każda, nawet najdrobniejsza dolegliwość znacznie obniża morale i sprawia, że nagle przestajesz myśleć o kolejnych przygodach i zaczynasz marzyć o powrocie do domu. Wiele z nich da się łatwo uniknąć. Szczególnie częste, a jednocześnie uciążliwe w podróży są wszelkiego typu przeziębienia, udary i poparzenia słoneczne czy zatrucia pokarmowe. Unikaj więc zarówno wychłodzenia, jak i przegrzania organizmu, dbaj o dobre nawodnienie, a także sprawdzaj, co wkładasz do ust. Zawsze miej przy sobie ciepłe ubrania, krem z filtrem UV i zapasową butelkę wody. Myj owoce przed zjedzeniem. A poza tym – ciesz się zdrowiem!

SAMSUNG CSC

Ararat. To tutaj po raz pierwszy dopadł mnie udar słoneczny.

Czytaj książki

…tylko byle nie podróżnicze! Każda podróż wiąże się z natłokiem wrażeń tak dużym, że po pewnym czasie możemy mieć zwyczajnie dość otaczającego nas świata. Najlepszą odskocznią jest wtedy sięgnięcie po dobrą książkę, która pozwoli na chwilę oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w zupełnie innym świecie. Najlepiej, żeby miała jak najmniej wspólnego z krajem i kulturą, które się właśnie eksploruje. Najlepiej nada się tutaj fantasy lub science-fiction, może także porządny kryminał, w mniejszym stopniu literatura faktu. Ważne, żeby się trochę odprężyć, zresetować, odciąć na chwilę od podróżniczych doświadczeń.

W czasie podróży do Iranu (i po Iranie) Iza przeczytała całą sagę o Wiedźminie, ja zaś zająłem się powieściami Dana Browna – akurat to mieliśmy pod ręką. Czytaliśmy wieczorami w namiocie, w czasie odpoczynku w hostelu w Tbilisi czy także podczas jazdy ciężarówkami przez rozległe pustkowia Iranu, kiedy przez wiele godzin nie było nic do roboty. Korzystaliśmy z czytników ebooków na naszych telefonach – a dzięki wynalazkowi ładowarki samochodowej nigdy nie mieliśmy problemów z utrzymaniem wysokich poziomów baterii.

Pracuj jako wolontariusz

Jeśli Twoja planowana podróż ma być naprawdę długa, to w pewnym momencie przyda się zatrzymać gdzieś na dłuższy czas, by odetchnąć od ciągłego noszenia plecaka. Najlepiej jest w takim przypadku zająć się wolontariatem. Spędzanie czasu z lokalnymi mieszkańcami to przecież wciąż podróżowanie, mimo że nie trzeba się wtedy przenosić cały czas z miejsca na miejsce! Z pomocą przychodzą portale typu HelpX.net, Workaway.info czy WWOOF. Dwa pierwsze zajmują się wolontariatami wszelkiego typu, często nawet na obu pojawiają się te same ogłoszenia – przed wyjazdem w podróż warto wykupić subskrypcję na jednym z nich. Jest także opcja subskrypcji dla par! WWOOF natomiast oferuje pracę na farmach organicznych, jednakże działa w nieco inny sposób – dla każdego kraju istnieje oddzielna strona i chcąc się zarejestrować, trzeba wykupić konkretną subskrypcję.

Z założenia tego typu wolontariaty polegają na pracy po 5 godzin dziennie przez kilka dni w tygodniu w zamian za dach nad głową i wyżywienie. Przed zgłoszeniem się w dane miejsce warto poczytać opinie wcześniejszych wolontariuszy, ponieważ w rzeczywistości warunki mogą się różnić od obiecywanych. W niektórych krajach zdarza się także oczekiwanie od wolontariusza codziennej opłaty za pobyt jako pokrycie kosztów wyżywienia (co przeczy samej idei wolontariatu). Planując zatrzymanie się w danym miejscu warto rozpocząć korespondencję z gospodarzem odpowiednio wcześniej.

Autostop w Iranie- kilka spostrzeżeń europejskich turystów i o tym dlaczego może być śmiesznie

Autostop- stanie przy drodze z wyciągniętym kciukiem i ewentualnie tabliczką, czekając na podwózkę. Haha, w Iranie możemy poważnie zrewidować nasze poglądy na temat właściwego sposobu łapania stopa.

Kiedy staniemy przy drodze z wyciągniętą ręką, trzymając kartkę i zaczniemy zatrzymywać samochody najprawdopodobniej już po pięciu minutach wstrzymamy całkowicie ruch na drodze. Koło nas będzie stało kilka(naście) samochodów. Każdy kierowca będzie próbował nam pomóc- jedni zaoferują podwózkę na dworzec, inni okażą się kierowcami prywatnych taksówek i chętnie wytłumaczą, że w naszą stronę absolutnie nie jeździ żaden pociąg ani autobus. Kolejni będą podzielać zdanie taksówkarzy co do braku innej niż taksówka możliwości transportu i zaoferują nam (za darmo) podwózkę na postój taksówek :) Znaczna część zatrzyma się z ciekawości i ogromnej chęci dowiedzenia się jak mamy na imię i skąd jesteśmy- będziemy odpowiadać na te pytania bez przerwy pomiędzy odmawianiem kolejnym taksówkarzom. Pozostali będą po prostu ciekawi co się dzieje i zatrzymają się, żeby pomóc nam się dogadać. Wszystko to będzie okraszone głośnymi klaksonami i ciekawskim przyglądaniem się zaistniałej sytuacji przez wszystkich przejeżdżających kierowców. Przecież Europejczyk stojący przy drodze to nie lada sensacja, warto więc przynajmniej zwolnić i pozdrowić klaksonem. I nikt, absolutnie nikt nie będzie miał pojęcia o co chodzi z tym całym autostopem i podwożeniem za darmo. Nie wykaże też najmniejszej chęci zrozumienia sytuacji i tego, co właściwie robimy. W większości przypadków żadne próby tłumaczenia ani list autostopowicza nie przyniosą rezultatu.

Żeby nie było, że w Iranie nie ma ludzi którzy nie ogarniają idei autostopu. Są. My przez cały pobyt w Iranie spotkaliśmy jednego (pan w białej koszulce).

Powyższy opis pozwala sobie choć w części wyobrazić, jak w tym kraju wygląda łapanie stopa. To wszystko jest na swój sposób komiczne ale też przy dłuższym pobycie albo braku czasu potrafi frustrować. Schemat oczywiście powtarza się za każdym razem, czasem tylko z mniejszym natężeniem zatrzymujących się samochodów (jeśli akurat jesteśmy na drodze na której jest mały ruch).

SAMSUNG CSC

Kiedy przejeżdża jedno auto na godzinę nawet tabliczka nie jest straszna- próbujemy tradycyjnie, po europejsku ;)

Jakiekolwiek pytania o wylotówkę kończą się zawsze (zawsze!) wskazaniem kierunku na dworzec autobusowy albo terminal taksówek międzymiastowych.

Ten problem rozwiązaliśmy dość szybko- nikt nie rozumiał idei autostopu więc na propozycję udania się na dworzec cierpliwie tłumaczyliśmy, że to absolutnie nie wchodzi w grę ponieważ podróżujemy pieszo. W większości przypadków po takiej rozmowie byliśmy już w posiadaniu cennej informacji o tym, gdzie jest wylotówka w danym kierunku. Takie tłumaczenie narobiło nam też jednego razu sporo problemów, ale to dłuższa historia na osobny wpis.

SAMSUNG CSC

Policyjne rogatki na wylotówce. Nie ma szans że przejdziemy niezauważeni. Nie ma szans, że zrozumieją autostop. I, że puszczą nas pieszo przez dżunglę po południu.

Jak więc najskuteczniej łapać stopa na międzymiastowych trasach i ograniczyć nerwy spowodowane byciem współwinnym zablokowania drogi szybkiego ruchu?

Po pierwsze: absolutnie żadnych tabliczek! ;) najbardziej bezstresową metodą jest spokojny spacer wzdłuż drogi, bez zatrzymywania się. Po powyższym opisie możemy być prawie pewni, że zatrzymywanie osobówek na ruchliwej drodze możemy sobie odpuścić. Kiedy więc wydaje nam się, że za nami jedzie tir dyskretnie odwracamy się, by się upewnić. Jeśli jest już na tyle blisko nas że ryzyko wzbudzenia nadmiernego zainteresowania innych kierowców jest minimalne a kierowca może się wciąż bezpiecznie zatrzymać, zaczynamy machać. Prawie na pewno kierowca się zatrzyma i bez problemu zgodzi się nas zabrać za darmo :) Kierowcy tirów na całym świecie mimo, że często nigdy nie spotkali autostopowicza raczej nie mają problemów z tym, żeby zrozumieć o co chodzi człowiekowi machającemu ręką przy drodze i nie zadają zbędnych pytań dopóki bezpiecznie nie ruszymy z miejsca zbrodni.

Dlaczego z miejsca zbrodni? Irańczycy są bardzo pomocnym i troskliwym narodem. Jeśli jakiś Europejczyk stoi przy drodze i macha łapą na kierowców na pewno potrzebuje pomocy. Kiedy więc odmówimy odwiezienia do hotelu albo na dworzec najprawdopodobniej wzbudzimy nadmierne zainteresowanie- znajdą kogoś w swojej rodzinie kto zna parę słów po angielsku, dadzą nam telefon, żebyśmy mogli powiedzieć jak mamy na imię i skąd jesteśmy. Jeśli rozmowa nie przyniesie rezultatu i nie zgodzimy się na podwózkę na dworzec mamy bardzo duże szanse że poproszą o interwencję policję, która też będzie przekonywać nas że mamy się udać w jedno z dwóch jedynie słusznych, wcześniej wymienionych miejsc. Jeśli moment, w którym wsiadamy do jakiegoś złoczyńcy w ciężarówce zauważy zbyt dużo osób, zaczną upewniać się czy nasz kierowca aby na pewno nie zrobi nam krzywdy, dopytywać się o wszystko i przekonywać jego i nas, że powinniśmy wysiąść.

SAMSUNG CSC

Jeśli już złapiemy podwózkę jest szansa, że trafimy całkiem dobrze.

SAMSUNG CSC

Wspólna kolacja i szisza z kierowcą z poprzedniego zdjęcia. Zawiózł nas do parku w centrum miasta mimo zakazu wjazdu dla tirów ponieważ bał się, że coś nam się stanie jeśli wypuści nas na obwodnicy.

Co z podwózkami przez prywatnych kierowców? Jeśli ktoś zechce nam pomóc najprawdopodobniej sam zatrzyma się, żeby zagadać i zaproponować podwózkę albo nocleg. Takie sytuacje zdarzały się nam najczęściej przypadkowo, kiedy spokojnie szliśmy sobie chodnikiem, często w centrum miasta i wcale nie myśleliśmy o łapaniu stopa. Kiedy sami zatrzymamy kierowcę prawie na pewno nie będzie chciał nas nigdzie zabrać bez kasy i zawoła stawkę adekwatną do wyimaginowanego stanu europejskiego portfela. Czasami sami albo przy pomocy innych kierowców damy radę przekonać naciągacza, że jednak warto podwieźć nas za darmo, ale sprawdza się to jedynie w miejscach gdzie samochody jeżdżą na tyle rzadko, że zanim przekonamy kierowcę nie spowodujemy korka na drodze :)

SAMSUNG CSC

Czasem trafiają się nawet kierowcy osobówek. Ci Państwo nie wypuścili nas ze swojego samochodu dopóki nie zgodziliśmy się wziąć na drogę litrowych lodów.

Także jeśli wybieracie się do Iranu i myślicie o przemierzeniu tego kraju autostopem powinniście się przygotować na irracjonalne reakcje ludzi, o praktykach z Europy zapomnieć i zabrać ze sobą ogrom cierpliwości. Poruszanie się po tym kraju autostopem jest niezłym wyzwaniem i testem pokory, jeśli więc chcecie zmierzyć się z przepaścią kulturową w tej kwestii i podjąć wyzwanie- polecamy serdecznie, to naprawdę świetna przygoda. Jak potrzebujecie jednak trochę spokoju polecamy też od czasu do czasu autobus i pociąg, szczególnie na dłuższych trasach.

SAMSUNG CSC

Pamiątkowe zdjęcia są prawie zawsze obowiązkowe ;)

Jak wybrać namiot do podróży?

Wraz z kolejnymi podróżami w naszych szafach zbiera się coraz więcej sprzętu. Mamy już kilka karimat, czołówek i śpiworów, ale wśród tego wszystkiego są także trzy namioty. Naszym najnowszym nabytkiem dopiero co chwaliliśmy się na blogu – nazwaliśmy go nawet „namiotem idealnym”, ponieważ ze wszystkich dostępnych na rynku opcji to on najlepiej spełniał kryteria, jakie postawiliśmy przy wyborze. O tych kryteriach także niedawno pisaliśmy w innym artykule: Szukamy domu na rok czasu, czyli krótka dyskusja o namiotach.

Nie oznacza to jednak, że jest to namiot idealny do wszystkich zastosowań – po prostu najlepiej wpasowuje się on w konwencję naszej najbliższej dużej podróży, którą od dawna planujemy. Mimo wszystko na niektóre inne wyprawy wciąż bez wahania zabralibyśmy któryś z dwóch pozostałych namiotów – po prostu wszystko zależy od tego, co zamierzalibyśmy robić: gdzie zamierzalibyśmy spać, jakiej pogody byśmy się spodziewali, jak długo musielibyśmy nosić bagaże i tak dalej. Ot, dla przykładu – ja za parę dni wyruszam w pewną podróż i mimo że będę się musiał sporo nadźwigać, to zdecydowałem się zabrać najcięższy ze wszystkich trzech.

Jeśli właśnie planujesz zakup namiotu i masz problem z wyborem, to ten artykuł może Ci pomóc. Na podstawie porównania cech naszych trzech namiotów postaramy się określić, do czego najlepiej nadaje się każdy z nich i w jakich sytuacjach może się przydać. Mamy nadzieję, że pomoże Ci to określić czego właściwie poszukujesz i ułatwi wybranie wymarzonego namiotu. Przyjrzyj się w szczególności, jakie typy konstrukcji polecamy do konkretnych wypadów oraz jak ciężki sprzęt jesteśmy skłonni dźwigać na plecach.

Czytaj dalej

Kazbek – porady praktyczne

Przygotowaliśmy praktyczny wpis dotyczący organizacji wyprawy na Kazbek. Na wyprawę oczywiście najlepiej przyjechać przygotowanym i wszystko co niezbędne i potrzebne zabrać z domu, ale jeśli nie ma takiej możliwości trzeba radzić sobie na miejscu. Ujęliśmy w nim wszystkie (mam nadzieję) kwestie, które dręczyły nas przed wyjazdem i o wyjaśnienie których często bezskutecznie pytaliśmy Internety. Podane przez nas ceny, to ceny które obowiązywały w czasie naszego wyjazdu, czyli w sezonie 2015. Ówczesny kurs lari to ok. 1,80zł.

Czytaj dalej

Stabilizacja w podróży – czyli sposoby na ostrzejsze zdjęcia

Chyba najwięcej przykrości związanych z nieudanymi zdjęciami z podróży wynika z braku ostrości spowodowanej poruszeniem aparatu. Jeśli zdjęcie jest źle wykadrowane lub niedoświetlone albo jeśli horyzont jest przekrzywiony, to zawsze można to jakoś poprawić, ale jeśli zdjęcie jest nieostre, to raczej nic już się z nim nie da zrobić. Szczególnie problematycznym rodzajem poruszenia jest pochylenie aparatu – wystarczy, że aparat obróci się o kilka minut kątowych w dół lub w bok, a już obraz może być rozmazany. Ograniczenie tego problemu wcale nie musi wiązać się z kupowaniem ultradrogiego sprzętu – a powiem nawet więcej – cena sprzętu nie ma tu nic do rzeczy, dlatego też na samym początku należy wyzbyć się myślenia, że kupując droższy sprzęt zaczniemy robić lepsze zdjęcia.

Wszystko zależy od przyłożenia ze strony wykonującego zdjęcia. Nie spodziewajmy się, że zdjęcie wykonane z perspektywy okna autobusu albo kabiny tira (dla podróżujących autostopem) będzie świetne. Jeśli chcemy z podróży przywieźć wartościowe zdjęcia, warto poświęcić im trochę czasu.

Czytaj dalej

Jak radzić sobie z praniem w podróży? – poradnik

Utrzymywanie ubrań w czystości to spory problem w niskobudżetowej podróży, ale wraz z doświadczeniem wyrabia się pewne nawyki. Sposobów na pranie jest mnóstwo – nie wymieniamy tutaj wszystkich, lecz raczej te, które sami uważamy za najlepsze opcje, bo zdały egzamin w naszych podróżach.

Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu co jakiś czas – konkretnie taki, po jakim ilość brudu na ubraniach przekroczy granicę naszej tolerancji – zatrzymać się w jakimś hostelu i zrobić generalne pranie wszystkich rzeczy oraz inwentaryzację całego plecaka, co by w porę zauważyć np. pleśniejącego pomidora i pozbyć się tych rzeczy, które nie są nam potrzebne – nadmiaru reklamówek, jakichś ulotek i wszystkiego innego, co mamy w zwyczaju wrzucać do plecaka i później o tym zapominać. Najlepiej przeznaczyć na taki pobyt dwie noce – wystarczająco długo, żeby zająć się wszystkim porządnie, a przy okazji jeszcze wypocząć i mieć czas na zwiedzenie okolicy. Podczas takich przystanków zdarzało się, że praliśmy wszystko dwa razy – było to potrzebne, aby skutecznie wypłukać kurz i pył spomiędzy włókien.

Po długiej podróży nic nie jest tak absorbujące, jak gapienie się na pranie!

Po długiej podróży nic nie jest tak absorbujące, jak gapienie się na pranie!

Oczywiście można to zrobić także u hosta z CouchSurfingu, ale wydaje nam się to trochę nieuprzejme, by jechać do kogoś z założeniem, że się go w ten sposób „wykorzysta” – CS to mimo wszystko wymiana kulturowa, a nie nachalne korzystanie z czyjejś gościnności. Nie twierdzimy jednak, że tak nie można – sami pozwalaliśmy na to naszym gościom, wiedząc, jak bardzo może to być problematyczne w podróży. CS oznacza najprawdopodobniej darmowe pranie, ale jednocześnie nie możemy mieć pewności, że będziemy mieli czas, by się na tym w spokoju skupić.

Zdarzało się niejednokrotnie, że ktoś zapraszał nas do domu. Warto w takiej sytuacji spytać, czy można zrobić sobie chociaż małą przepierkę w umywalce – a nuż gospodarz sam zaoferuje się z pralką. Mieliśmy nawet sytuację, kiedy pani gospodyni sama spytała, czy nie zrobić nam prania, ale my akurat upraliśmy wszystkie ubrania zaledwie dzień wcześniej – nie było więc czego prać. Z drugiej strony zdarzyła nam się również sytuacja odwrotna – po dość długiej podróży bez przepierki nasz turecki gospodarz, student, którego rodzice właśnie wyjechali na wakacje, pozwolił nam zrobić u siebie pranie, ale tylko ręcznie, bo sam nie umiał korzystać z pralki. Problem pojawił się, kiedy w połowie prania skończyła się woda – była „doładowywana” na kartę, nasz gospodarz zupełnie o tym zapomniał, a było już zbyt późno, żeby pójść po doładowanie do sklepu. W rezultacie część prania pozostała niewypłukana, ale i tak jesteśmy wdzięczni za jego pomoc i gościnę. Aby więc uniknąć takich sytuacji, wolimy skorzystać z pierwszego sposobu i mieć pewność, że wszystko pójdzie gładko.

Nie zawsze jednak można pozwolić sobie na luksusy. Trzeba się cały czas czujnie rozglądać za możliwością uprania czegokolwiek, a najlepiej po prostu za każdym razem, gdy korzystamy z publicznej toalety (w tym także na stacjach benzynowych, kiedy autostopujemy), zrobić szybką przepierkę jednej czy dwóch rzeczy. Jeśli dzień jest upalny, to najszybciej wyschną one na nas samych – mokrą koszulkę można po prostu założyć na siebie. Ubrania można także zawiesić na plecaku, ale należy z tym uważać szczególnie w miejscach bardzo pylistych np. podczas trekkingu po nieutwardzanych drogach – rezultat może być taki, że ubrania będą brudniejsze niż były. Generalnie warto zabrać ze sobą ubrania w miarę możliwości szybkoschnące. Tyczy się to również ręcznika – schowany do plecaka wilgotny ręcznik może wydzielać później bardzo nieprzyjemny zapach. Polecamy tutaj ręczniki z mikrofibry – także ze względu na wagę i chłonność.

W grę wchodzi oczywiście pranie w rzekach i innych (w miarę czystych) ciekach wodnych, ale oczywiście mając na względzie środowisko nie popieramy używania wtedy detergentów. Pranie w samej zimnej wodzie nie wywabi wszystkich plam i nie nada ubraniom miękkości aksamitu, ale przynajmniej usunie kurz. Jeśli zatrzymujemy się na obóz gdzieś w pobliżu rzeki, to przy okazji można ubrania rozwiesić na noc na drzewach lub na rozciągniętym między nimi sznurku – który zresztą zawsze warto ze sobą mieć. Kilka ubrań da się także rozwiesić na odciągach od namiotu!

SAMSUNG CSC

Gdzie najlepiej zaopatrzyć się w sznurek? W sklepie ze sznurkami w Stambule, oczywiście!

Co zaś się tyczy samych środków czystości, to najlepiej mieć ze sobą jakiś mały, plastikowy i oczywiście szczelny pojemniczek z płynem lub proszkiem do prania, który warto uzupełnić przy każdej nadarzającej się okazji. Jeśli zatrzymujemy się w hostelu w celu zrobienia generalnych porządków, to małe pudełko proszku (400-500g) kupione w lokalnym sklepie spokojnie wystarczy, by wszystko porządnie uprać i jeszcze dopełnić nasz pojemniczek. Kiedyś praktykowałem także samorozpuszczające się kapsułki z koncentratem, ale zdają one egzamin tylko przy większym praniu. Do przepierek natomiast jak najbardziej nadaje się zwykłe mydło w kostce, szampon czy także mydło w płynie, które zazwyczaj dostępne jest w publicznych toaletach.

Pamiętaj, aby zawsze dobrze wypłukać ubrania – niespłukany proszek lub inny detergent może powodować reakcję alergiczną skóry! Po praniu najlepiej jest przepłukać wszystko trzy razy zimną wodą. Wymaga to sporej ilości wody, więc bierz się za pranie wyłącznie w sytuacjach, kiedy masz do niej swobodny dostęp. Jeśli wody jest niewiele lub jeśli musisz ją ze sobą wieźć – lepiej od razu odpuść sobie pranie.

Jako suszarki można użyć kijków trekkingowych - tutaj po gradowej burzy na Kazbeku

Jako suszarki można użyć kijków trekkingowych – tak na przykład suszyliśmy ubrania i plecaki po gradowej burzy na Kazbeku